poniedziałek, 24 czerwca 2013

Lato z komarami



Lato z komarami, lato swędzące, lato ze słońcem, z uśmiechem, z deszczem i całą pogodową dynamiką w przyrodzie. Nasze weekendowe spotkanie udało się :) Był seans na stodole, szklanka na stole jedzenie na grillu i nas dokoła… tylu. Miło spędzony czas, a ja nie mogłem się aż nacieszyć. Czekałem na to tyle miesięcy :) udało się. Nasze spędy zwiększyły się liczebnie o małe pocieszne szkraby. Aż boję się pomyśleć jak podrosną maluchy i zaczną dokazywać. Dzieci są fenomenalne i takie chłonne w wiedzę…
-A co??- wypowiadane milionowy raz
Uniwersytet małego człowieka każdego dnia. Chciałbym mieć tak chłonne umysły jak one.
Niedawno wiadomości obiegały zdjęcia zalanych ulic, zatopionych samochodów i ściany deszczu. Nie sądziłem, że będę sam świadkiem takich wydarzeń. Woda przeciekała nam już przez progi i gdyby nie ucieczka ze zgrzytem podwozia na chodniku moczylibyśmy się w wodzie jak nic. Monia miała już mocnego stracha… ja hmm ja… a ja już nie pamiętam ;) Daliśmy radę, a już w lepszym momencie po oberwaniu chmury wyglądało już tak…

poniedziałek, 17 czerwca 2013

"Piknik"



Witam wszystkich w chyba najbardziej znienawidzonym dniu tygodnia :) Dla pocieszenia jego najmniej przyjemna część dla większości z nas jest już bliżej końca. Ja dziś wstałem na wesoło pomimo zaspanej głowy i nadal ten stan trwa, choć u mnie praca zaczyna się dopiero za kilka minut.  Do humoru pewnie przyczynił się fajnie spędzony weekend.  W myśl naszych( Moni i moich ) noworocznych postanowień wolne dni spędzamy poza domem, co w ubiegłym sezonie ograniczało mocno moje zdrowie.
W ten weekend pod basenem… wróć… Stadionem Narodowym zorganizowany został piknik rodzinny. Pokazy naukowe organizowane przez Centrum Nauki Kopernik oraz Polskie Radio. Jak nam powiedział pracownik stadionu impreza bardzo udana liczebnie. Przybyło na piknik rekordowo dużo ludzi… my też przyjechaliśmy na tą imprezę…tyle, że dzień później niż się odbyła. Monia źle zanotowała datę…
Szkoda, ale i tak skorzystaliśmy z tej wycieczki bardzo owocnie. Zakupiliśmy bilety i zwiedziliśmy praktycznie cały obiekt :) :)

sobota, 15 czerwca 2013

Spotkanie



Ciepły i słoneczny weekend :) Trzeba celebrować, bo niewiele takich przyjemności się zdarza. Dziś byliśmy na spacerze połączonych ze spotkaniem z Asią. W dwa tysiące jedenastym była moją rehabilitantkę po feralnym złamaniu. Bardzo nam pomogła, a przy okazji zaprzyjaźniliśmy się. Pamiętam, co powiedziała na drugi dzień po naszym pierwszym ćwiczeniu..
-Ale mnie boli d…
Oczywiście proszę bez podtekstów… bolały mięśnie, bo chyba oboje daliśmy sobie popalić wysiłkowo. Spędziłem z nią wiele godzin w łóżku i to na legalu :) Wtedy jednak łóżko było jedynie miejscem do usprawniania mojego ograniczonego ciała. Uśmiechnięta i bardzo ciepła dziewczyna. Ćwiczyła ze mną kilkanaście tygodni… dla mnie również strachu, z jakim trudno jest mi się rozstać od złamania na obozie aktywnej rehabilitacji. Teraz znów potrzebuję pomocy, ale niestety Asia tymczasowa nie pracuje. Kilkanaście dni po naszej współpracy pochwaliła się nowiną o swojej ciąży. I tu proszę moją żonę :) bez żartów, bo to tylko zbieg okoliczności odnośnie spędzanych godzin w łóżku w pocie czoła podczas rehabilitacji.
Dziś była ze swoimi pociechami… dwa mega ruchliwe bąble, znikające w sekundzie punkty wśród dziecięcy atrakcji na placu zabaw. Przyjemny widok, ale też ogromna praca tych, przed, którymi chylę czoło- mam. Jesteście dziewczyny niesamowite!! Rodzicielstwo to trudna, ale także bardzo satysfakcjonująca praca. „Praca”, którą kocha się z całych sił. Miłej niedzieli Wam wszystkim.

czwartek, 13 czerwca 2013

Kontrola



Jesteśmy już po wizycie kontrolnej w szpitalu, w którym niedawno przechodziłem operację :) Z uśmiechem, ale bardzo ostrożnym pochwalę się, że leczenie udało się. Nie cieszę się jeszcze w pełni, bo lekarz uprzedził o częstych przypadkach nawrotu zapalenia i zakażenia, ale mam nadzieję, iż u mnie do tego nie dojdzie. Wystarczy mi już tego bólu na bardzo długo. Pewnie wszystko potwierdzi badanie za miesiąc… Teraz pozostaje zabrać się za rehabilitację i zniwelować możliwie jak się da skutki złamania, zapalenia, operacji… no tak… to też będzie bolało… tyle, że nie bez przerwy.
A kończąc temat na wesoło to zbliża się ciepły weekend, więc trzeba się nastawiać pozytywnie!!!

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Pogodowy zawrót głowy



Weekend różnorodny pod względem aury, ale przerwy pomiędzy prysznicem z nieba całkiem udane. Połączyliśmy opiekę nad Gosi kotem ze spacerem i nawet udało nam się popatrzeć na większe zwierzaki. Dostojne, ciekawskie i dosyć przyjazne biorąc pod uwagę, że wszystkie podeszły się przywitać i obwąchać poruszającego się na kołowym wehikule człowieka. Głaskałem kilka po chrapach z dużą ostrożnością, bo jednak to duże i nieobliczalne w swych charakterkach stworzenia.  Przyjemny spacer, na który już dawno miałem ochotę.
Niedziela zaplanowała nam się troszkę inaczej niż chcieliśmy, ale i tak było fajnie. Kupiliśmy Moni jakiś ciuszek korzystając z ochrony przed deszczem w centrum handlowym. Monię cieszy zakup, a mnie niewygórowana cena tego „szaleństwa” zakupowego. Kurcze już tak dawno nie robiliśmy sobie jakiejś przyjemności w postaci ubrania. Jedyne, co mnie wkurzało to wszędobylskie lustra zdradzające mankament mojego okrągłego brzuszka buuuuuuuuu. Idę ćwiczyć!!!

sobota, 8 czerwca 2013

A jednak... to jest wychowanie!!

W życiu jak  przyrodzie... musi być równowaga. Wczoraj stałem sobie na słońcu pod klatką. Obok mnie szło dwóch chłopców tak około sześcioletnich. Jeden z nich podszedł do mnie i zapytał od tak
- Pomóc panu?
- Nie, nie trzeba, ale bardzo dziękuję za chęć pomocy- odpowiediałem uśmiechając się
To odmienny przykład od scenki z poprzedniego postu.Chylę czoło przed rodzicami chłopca i wychowaniem go.