środa, 19 maja 2021

Małżeństwo i przyjażń mogą iść w parze?

Choć koloru zielonego w różnych odcieniach już nie brakuje w plenerze to jeszcze czekamy na prawdziwie letnią aurę 😊

Tymczasem cieszymy się tym co jest!!

Każdy dzień, nawet najtrudniejszy musi mieć pozytywną puentę 😊 Czasem trzeba jej mocno poszukać, ale z całą pewnością coś czeka na odkrycie.

Niedawno ktoś w komentarzach napisał, że mój optymizm to zasługa Moniki. Tak to prawda, ale tylko po części, bo sam optymizm był jedną z rzeczy, która Monikę przekonała do mnie już trzynaście lat temu.

Wbrew pozorom wydaje mi się, że to kobiety wybierają z kim chcą spędzić życie i zawsze kieruje nimi kilka ważnych powodów. Dojrzały związek jest wynikiem dojrzałych decyzji. Uczucie jest przewodnikiem bardzo istotnym, ale rozsądek to argument, który musi być brany również po uwagę.

Myślę, że tego akurat uczy życie i wszystkie przyjaźnie, związki, zażyłości po drodze pokazują czego akurat MY oczekujemy.

Rozpocząć z kimś życie to tylko połowa sukcesu, drugą jeszcze ważniejszą połową jest utrzymanie tego co Was połączyło. Podsycanie miłości jest dosyć trudne, bo gdy motyle w brzuchu odlecą i są zastąpione przez codzienność tydzień po tygodniu to właśnie dojrzałość uczucia podtrzymuje żar.

Czasem nie wychodzi, więc powrót do punktu wyjścia, ale już bogatszym o doświadczeniem!! Życie jest tylko jedno, więc szybko należy podjąć rękawicę otworzyć się na nowe lepsze perspektywy. Gdzieś na pewno jest nasza połowa, która pasuje tylko do nas 😊

Mała podpowiedź – kompromis to przegrana obydwu stron. Trzeba robić wszystko, żeby nie był potrzebny!!


Jak myślicie czy mnie się udało w poszukiwaniach na całe życie? 😊 Czy po drodze miałem wiele okazji do pisywanych wyżej lekcji? Czy edukacja była ważna dla mnie?

czwartek, 13 maja 2021

Rocznica

 

Monika opowiadała o zaręczynach swojej koleżanki z pracy. Pomijając szczegóły jeden z wątków dotyczył graweru i daty wydarzenia. Generalnie ów mężczyzna takowego nie wykonał. Pożałuje za parę lat?

Z doświadczenia wiem jak wiele ważnych dla lubej dat zbiera się w trakcie pożycia😅
Mężczyźni są w tym bardziej ograniczeni, a samo to naraża biednego robaczka na zgubę… wiem co mówię… domyślacie się chyba skąd wiem😂😂
Damski komputer w głowie wyłapuje takie błędy bezbłędnie! Pierwsze spotkanie, pierwszy wiedziecie co, imieniny, urodziny, zaręczyny, ślub, pierwszy taniec na ślubie, dzień kobiet, urodziny dziecka, teściowej i teścia, wszystkie okazje, o których na bank jeszcze zapomniałem.

Czasem mam wrażenie, że jest nawet specjalny dzień upamiętniający wszystkie męskie wpadki!

Dlatego wszystkie możliwe przypomnienia to jak nić Ariadny, która ratuje zagubionych kolegów w meandrach pożycia. Nigdy, ale to nigdy nie można rezygnować z takiego koła ratunkowego. Tutaj nie można wykonać telefonu do przyjaciela, bo jak nic pytanie o tym co się zbliża padnie w najmniej oczekiwanych momentach. Sekunda zawahania delikatnie mówiąc grozi wyjściem ze strefy komfortu.

Jest jeszcze jedna data, a właściwie daty w życiu kobiety, które mężczyzna powinien znać bezapelacyjnie... tu już powinien działać męski instynkt samozachowawczy! Mądry mężczyzna wie kiedy nadchodzi ☣️Alert☣️ i przezornie schodzi z damskiego celownika. Jak nie wie to szybko się biedny nauczy!!

Błogosławić telefon... ileż on ratuje, choć trzeba sobie szczerze powiedzieć - nie wymyślono jeszcze takiej technologii, która dorówna kobiecej pamięci. Jak dawniej sobie bez niego radzono???

Ja jestem szczęściarzem! W razie, gdy dopada mnie amnezja mówię, że miałem udar i jestem względnie usprawiedliwiony🤣🤣



Cóż... to moja częsta linia obrony!😀

sobota, 24 kwietnia 2021

Sen

 


Mój dzień zaczął się wczesną pobudką przed 04 rano. W moim wydaniu oznacza to podróż przez własne rozważania, wspomnienia czy snucie mniej lub więcej realnych planów.
Pomyślałem sobie o zbliżających się świętach i ich znaczenia jakże odmiennego od słodkich kurczaczków, króliczków i kolorowych jajek. Potem w myślach przeleciały mi bliskie osoby, których już nie ma i nadziei, że kiedyś się jeszcze spotkamy.
 
Nagle przypomniała mi się dziwna historia sprzed lat - od razu mówię, że nie jestem nawiedzony, nie mam żadnych zdolności nadprzyrodzonych
😊
To była historia o śnie, który przytrafił mi się nie wiadomo skąd. Był bardzo realistyczny i miły w odczuciu, bardzo zapadł mi w głowę z jednego powodu. Była w nim piękna dziewczyna, do której wręcz poczułem wielką sympatię i to nie byłaby dziwna sytuacja u młodego mężczyzny, gdyby…
 
Uczucie wielkiej sympatii (nawet nie wiem, jak to określić) nie minęło po przebudzaniu. Była też nieprzemożna myśl/świadomość, że kiedyś ją spotkałem… o ile można tak powiedzieć. Byłem małym chłopcem i czekając na lekcje religii pod kościołem (wtedy odbywały się w salkach katechetycznych przy kościele) moją uwagę przykuła niezbyt liczna grupa ludzi.
Podszedłem bliżej i przeżyłem szok widząc powód ich obecności. W dzwonnicy w trumnie leżała dziewczynka w moim wieku… biała sukienka z komunii i gdyby nie sine usta można by pomyśleć, że śpi. 
 
Wstrząsnęła mnie wtedy świadomość, że dzieci też umierają!! Uciekłem nie mogąc się pozbierać, a jak to na mnie wpłynęło świadczy, że do dziś pamiętam w szczegółach ten widok.
Nie znałem ani dziewczynki, ani rodziny, nie miałem powodu, żeby o niej rozmyślać, więc dlaczego przekonanie wiele lat potem, że dziewczyna ze snu to ONA???
Żadnego czucia niepokoju, strachu tylko… sympatia… coś niesłychanie miłego, spokojnego… dziwne??!
 
Minęło z 30 lat od „spotkania” dziewczynki, 20 lat od snu, a ja wciąż to pamiętam hmmm…
 

piątek, 23 kwietnia 2021

Szczęście

 

 
Cieszyć się z drobnych rzeczy, uśmiechać o poranku po dobrze przespanej nocy, przytulić osobę przy, której się budzimy i pomyśleć, że przecież samo to jest szczęściem!!

Tak szczęście jest blisko nas trzeba tylko chcieć je dostrzec🙂

Miłego dnia kochani🍀

czwartek, 22 kwietnia 2021

Coma

 


W komie szybowałem kilka godzin i przyznam się choć odzyskałem świadomość to niewiele pamiętam z tego czasu. Następnych kilka godzin niewiele zmieniło i właściwie pamięć dopiero zaczęła rejestrować wydarzenia w następnym dniu. Byłem strasznie zmęczony, a może osłabiony walką o powrót.

Nie istniały obowiązki ani nic co budowało codzienność. Obowiązki, stan posiadania, rachunki, praca… nic! Nikt od ciebie nie oczekuje nic więcej niż to żebyś przeżył. Tyle zostaje kochani z rzeczy, którymi przejmujemy się ciągle…

Warto o tym pomyśleć wcześniej. Dbać, aby życie nie uciekało od nas za przyzwoleniem.
Robimy tyle niepotrzebnych rzeczy w pośpiechu i wydaje nam się, że inaczej nie można.
Stop!!!

Wiara, rodzina, przyjaciele, dobro, uśmiech… zdrowie i miłość? Czy można przeliczyć to na pieniądze choć posiadanie tego to wielkie bogactwo. Jedzenie, dach nad głową i bezpieczeństwo dla bliskich… czy naprawdę coś więcej nam potrzebne?
Zastanówmy się nad tym na czym naprawdę nam zależy i co da prawdziwe szczęście.

CDN

środa, 21 kwietnia 2021

CD...

 

Wypowiedziałem kilka słów, zrobiłem minę. Usłyszałem swój niewyraźny głos, twarz była trochę odrętwiała. Obudziłem Monikę.


- Odkryj mnie – powiedziałem i dodałem jakby chcąc jeszcze się upewnić – ja bełkoczę… bełkoczę…

Zerwała się i kilka chwil potem rezerwowała odwiedziny ekipy spod numeru 112. Nie wiem, ile trwało zaczym przyjechali, klasyczny „missing time”.
Wydaje się, że z zaufaniem możemy powierzyć swój los lekarzowi, ale…
Zadał mi pytanie jak się nazywam, spiąłem się mocno i odpowiedziałem dosyć wyraźnie. Monikę mianował po cichu „jeszcze jedną kretynką”, gdyby była uległą dziewczynką pewnie zawinęliby wrotki. Podniesionym głosem zaprosiła lekarza do powrotu i drugiej pogawędki ze mną.

Teraz konwersacja była mniej sensowna i „jeszcze jedna kretynka” okazała się złym mianem. Pamiętam furtkę bramy, Monikę w drzwiach karetki, a potem zabrała mnie coma.
Badania i diagnoza - udar krwotoczny, brak możliwości przeprowadzenia trepanacji. Przytomność wisiała w niebycie.

Lekarka powiedziała Moni, że mam małe szanse na przeżycie, a jeśli już to śpiączka.
Pisałem o dolegliwości, która była przyczyną - ostre zapalenie pęcherza i skoki ciśnienia, które wywoływał. Skakało jak chciało… od 70 do 260, ryzyko, że pójdzie dalej było jak gilotyna nad głową skazańca.

Parametry życiowe oszalały i jedynym co mogło zatrzymać był wynalazek Alexandra Fleminga - antybiotyk, który zadziała i ustabilizuje sytuację.

Jedne z ostatnich moich słów domu było „ja bełkoczę”, a pierwszymi „co tak bulgocze”. Bulgotał tlen, a ja wróciłem do żywych zadając to pytanie Monice.

W 24 godziny moje życie zawdzięczałem kilku osobom. Gerardowi i jego opowieści, Monice, bo wiedziała, że dzieje się coś złego, wszystkim z OION. Sobie trochę też, ale dzięki Bogu.
Nigdy nie lekceważcie dziwnego zachowania bliskich. Bądźcie proszę czujni i pamiętajcie opowieść wyżej. Może jak mi rozmowa z mechanikiem, tak Wam pomoże uratować życie!
W kolejnym poście napiszę o dalszy ciąg jako ciekawostka. Jeśli jesteście zainteresowani zapraszam do bloga 😊

wtorek, 20 kwietnia 2021

Ku przestrodze życzliwy

 


Przeczytajcie proszę cały tekst, bo opowieść wymaga wprowadzenia.
 
Zauważyłem, że bardzo często żyjemy tak jakby nasz czas miał nieograniczony wymiar. Podejmujemy coraz nowsze i coraz więcej wyzwań z myślą, że podołamy im wszystkim. Z przeświadczeniem, że skoro świetnie sobie radzimy z całą resztą to jeszcze jedna rzecz nie zaszkodzi.

Tak właśnie myślałem do pewnego momentu. Robiłem tak dużo, że zaczęło brakować mi czasu. Najłatwiej oczywiście kraść go z własnego życia i robiłem to mniej lub bardziej świadomie by sprostać obowiązkom. W pewnym momencie nawet poczułem dumę, bo mimo niepełnosprawności z powodzeniem trzymałem kilka srok za ogon.
Urlop wydawał się luksusem ze względu na brak czasu, ale spędziliśmy go na wiejskim chillout-cie, potem wizyta u rodziców, a na końcu spotkanie z przyjaciółmi w mieście królów. Było świetnie.
 
Noc po powrocie do domu złapała mnie pewna dolegliwość. Oczywiście głupio było po dwóch tygodniach urlopu brać zwolnienie lekarskie, więc walczyłem z nią przy biurku i ekranem komputera przed twarzą. Jak to facet nie chciałem słuchać porad żony… norma panowie?
Kiedy już przechylałem szalę zwycięstwa nagle okazało się, że wszystkie sroki mi… uciekły. Trzeciej nocy zmrużyłem nawet oczy, gdy zaczęło mnie puszczać (może tak mi się wydawało ze zmęczenia. Nad ranem coś mnie obudziło i aż dziwi, że tak błyskawiczni zmusiło do analizy sytuacji.

W ułamku sekundy przypomniałem sobie rozmowę z zaprzyjaźnionym mechanikiem. Mogę śmiało powiedzieć, że uratował mi nią życie!!
Opowiedział mi jakie kilka tygodni wcześniej miał objawy i co potem nastąpiło…

CDN...