Cześć. Muszę się troszkę wygadać, więc wybaczcie mi tych kilka zdań. Temat podjazdu już mnie denerwuje a i ciągłe pisanie o tym staje się nudne. Wydaje mi się, że nie wszyscy rozumieją pewne sprawy. Ktoś zasugerował, że skoro zaproponowano zrobienie windy (z całą konsekwencją rewolucji remontowej) to nie powinienem wybrzydzać, przystać bezwzględnie na wszystko. Wiem, że łatwo mówić, gdy mowa jest o nie swoim mieszkaniu, bo wtedy pewnych rzeczy nie bierze się pod rozwagę. Niestety trzeba też sobie zdać sprawę, że życie w mojej rodzinie już od czternastu lat nie jest zwyczajne a ostatnie dwa lata były naprawdę ciężkie wręcz tragiczne. Nie chcę przysparzać sobie i tacie dodatkowych kłopotów, zbędnych prac skoro jest możliwość łatwiejszej drogi. Potrzeba trochę zrozumienia!! Dla mnie temat windy zakończył się…. Jeśli koncepcja podjazdu i platformy z klatki nie wypali to trudno będę nadal pokonywał schody tylko gdy ktoś mi zechce pomóc. Nie musze wychodzić z domu. Można tak żyć- już to przetestowałem przez kilka lat. Kończę z tematem podjazdu. Napiszę o nim tylko jak się wyjaśni czy powstanie lub nie. Koniec kropka.
Aha jeszcze to- to jest link do przepisów dotyczących budowy podjazdu http://www.nowiny.pl/artykul.php?a=show_arch&ida=6615&PHPSESSID=f1cca84
Sugerowanie, że podjazdu nie da się zrobić bo jest zbyt długi itd. tylko dlatego by przypadkiem nie narazić się moim sąsiadom jest co najmniej słabym argumentem. Może ja jestem głupi ale z tego co tu czytam to możliwości budowy są zróżnicowane- można go łamać, zwiększyć pochylenie. Jednym słowem można kombinować byleby pasowało to niepełnosprawnemu.Choć raz można chyba pójść na rękę właśnie osobie niepełnosprawnej a nie sąsiadom mogącym chodzić normalnie.
czwartek, 29 maja 2008
środa, 28 maja 2008
SCHODYWybaczcie że na tą chwilę napiszę tylko wzmiankę lecz wciąż trzymają mnie emocje po spotkaniu w sprawie podjazdu. Niestety schody piętrzą się nie tylko w architekturze ale też na każdym decyzyjnym kroku. Jest wola pomocy ale.......... Mieszkam na parterze i od wyjścia z domu dzieli mnie 6 schodów- po trzy w klatce i na zewnątrz budynku, aby ominąć tą przeszkodę jest koncepcja zamontowania windy. Do jej montażu koniecznym byłoby wyburzenie ściany wstawienie balkonowych drzwi, przerobić centralne a po wszystkim jeszcze konieczny remont w kuchni. Można uniknąć ingerencji w dom stosując rampę podjazdową oraz podest w klatce. Sądzę że koszt zrobienia windy jest być może niewiele tańszy ale same względy ekonomiczne chyba nie powinny wpływać na decyzję.Róznica może 4-5 tyś- cdn.
wtorek, 27 maja 2008
ZŁOŚLIWOŚĆ PRZEDMIOTÓW MARTWYCH
Cześć. Miałem wczoraj odezwać się dłuższym opisem, ale mój plan dnia zmienił się niespodziewanie.
W pracy dopisało mi wyjątkowo szczęśliwie, bo już po godzinie miałem jakiś efekt. Dzięki temu do końca robiłem sobie bez nerwów. Dzień i tak planowałem spędzić z konieczności w domu wiec specjalnie nie musiałem spieszyć się. Niespodziankę sprawiła Marta kuzynka. Pomogła mi z tatą zebrać się na dwór wiec cieszyłem się bardzo. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie to, że kiedy siedziałem już na elektryku i przejechałem może dwadzieścia metrów przebiłem przednią oponkę wózka.
Dobrze że stało się to pod samym domem ale i tak postawiło mój spacer pod znakiem zapytania. Awarią zajął się tata złota rączką, lecz żeby odnaleźć zapasowe kółko przewalił kilka szafek do góry nogami,które oczywiście najspokojniej w świecie leżało zupełnie w innym miejscu. Po niemal godzinnym poszukiwaniu i wymianie byłem już w drodze. Wieczorem wróciłem z Honeyem do mieszkania obgadując jeden projekt mojego podjazdu hmmm mam pewne obawy co do niego ale mam nadzieję że po jutrzejszym spotkaniu uda mi się przekonać wszystkich do moich założeń. Kurcze chciałbym by szło to gładko bez utrudnień, ale niestety jest wiele przeszkód……
Tak wyglądał mój wczorajszy dzień. Dziś może też wyjdę, ale oczywiście zależeć to będzie od pogody i Marty czy znów nam pomoże. Pozdrawiam wszystkich. Miłej reszty dnia!!
W pracy dopisało mi wyjątkowo szczęśliwie, bo już po godzinie miałem jakiś efekt. Dzięki temu do końca robiłem sobie bez nerwów. Dzień i tak planowałem spędzić z konieczności w domu wiec specjalnie nie musiałem spieszyć się. Niespodziankę sprawiła Marta kuzynka. Pomogła mi z tatą zebrać się na dwór wiec cieszyłem się bardzo. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie to, że kiedy siedziałem już na elektryku i przejechałem może dwadzieścia metrów przebiłem przednią oponkę wózka.
Dobrze że stało się to pod samym domem ale i tak postawiło mój spacer pod znakiem zapytania. Awarią zajął się tata złota rączką, lecz żeby odnaleźć zapasowe kółko przewalił kilka szafek do góry nogami,które oczywiście najspokojniej w świecie leżało zupełnie w innym miejscu. Po niemal godzinnym poszukiwaniu i wymianie byłem już w drodze. Wieczorem wróciłem z Honeyem do mieszkania obgadując jeden projekt mojego podjazdu hmmm mam pewne obawy co do niego ale mam nadzieję że po jutrzejszym spotkaniu uda mi się przekonać wszystkich do moich założeń. Kurcze chciałbym by szło to gładko bez utrudnień, ale niestety jest wiele przeszkód……
Tak wyglądał mój wczorajszy dzień. Dziś może też wyjdę, ale oczywiście zależeć to będzie od pogody i Marty czy znów nam pomoże. Pozdrawiam wszystkich. Miłej reszty dnia!!
niedziela, 25 maja 2008
NIEDZIELA
Pan Kret w pogodzie mówił, że dziś wreszcie zasmakowaliśmy tego słoneczka…. Niestety za moim oknem zabrakło go zupełnie. Cały weekend spędziłem w domu. Następne mają już być ładniejsze, więc hihi zajęty pracą na pewno będę cały w skowronkach ;). Najważniejsze, że dużo poćwiczyłem i odpocząłem od trudów zwykłego tygodnia. Noc w prawdzie była trochę słaba, bo nad pobliskim stawem było głośniej. Fajerwerki, koncerty- jednym słowem dwudniowa zabawa na zlocie motocyklistów. Szkoda, że mnie tam nie było .
Na dziś kończę ale jutro napiszę więcej jeśli tylko czas i wydarzenia zaobfitują w tematy godne przekazania. Dziękują Wam za zainteresowanie i pocztę!!
Na dziś kończę ale jutro napiszę więcej jeśli tylko czas i wydarzenia zaobfitują w tematy godne przekazania. Dziękują Wam za zainteresowanie i pocztę!!
czwartek, 22 maja 2008
Słomiany ogień płonie mocno ale szybko gaśnie- nasze starania nie są takie!!
Witam wszystkich. Pisząc wtorkowy post nawet nie sądziłem, że dobrych wieści będzie więcej. Powiem szczerze miałem trudności z zaśnięciem. Wręcz zastanawiałem się czy to naprawę dzieje się w rzeczywistości. Kiedy Aneta zapytałam mnie po spotkaniu klasowym czy miałbym coś przeciw aby postarać się o pomoc dla mnie odpowiedziałem że oczywiście nie mam nic przeciwko. Przyznam jednak, że nie wierzyłem w jakiekolwiek powodzenie nie wspominając już szerzej o prawdziwym zaangażowaniu kogokolwiek. Myliłem się!! I za to bardzo przepraszam…
Nasza akcja dopiero zaczyna się, ale już teraz chcę powiedzieć Wam, że rysują się konkretne perspektywy. Dostaliśmy propozycję od drugiego Konrada, zaoferował zorganizowanie koncertu na moją rzecz. Cieszę się bardzo i mam nadzieje, że naprawdę dojdzie to do skutku.
Na koniec chcę Wam powiedzieć o najważniejszej wiadomości tego wieczoru-MONIKA moja koleżanka z kasy chce sfinansować fotel pionizujący w całości!! Chciałbym napisać więcej na temat Moniki, ale dopóki nie dostanę pozwolenia zaprzestanę tylko na imieniu. Wiem, że zależy jej po prostu na tym, aby mi pomóc, ale taki gest zasługuje na większe podziękowania niż tylko wzmianka. Może kiedyś uda mi się to rozrobić. Monisiu ehh sama wiesz co chcę powiedzieć!! I możesz być pewna tak jak napisałaś, w mailu do mnie, że gdybyś była na moim miejscu też nie byłbym obojętny. Możesz być tego pewna i myślę, że wielu ludzi znających mnie by to potwierdziło. Dziękuję Wam wszystkim zaangażowanym w powodzenie akcji bo bez Was nie miałbym nawet sił aby zmierzyć się z tym wszystkim. Wiem, że uporem dopniemy celu. Traktuję tą akcję jako NASZA mimo że celem jej jest konkretnie poprawa mojego życia. Wierzcie mi każde krok , zwycięstwo jest naszym wspólnym sukcesem. Naprawdę nie wiem jak wyrazić wdzięczność ehhh Kończąc już dzisiejszy post powiem, że nie umiem narzekać, żalić się ani w żaden sposób wykorzystywać innych. Pierwej zrezygnowałbym z wszystkiego niż pokazał, że czegoś mi brak, dlatego dziwię się, że ktoś dostrzegł moje potrzeby. :*
Nasza akcja dopiero zaczyna się, ale już teraz chcę powiedzieć Wam, że rysują się konkretne perspektywy. Dostaliśmy propozycję od drugiego Konrada, zaoferował zorganizowanie koncertu na moją rzecz. Cieszę się bardzo i mam nadzieje, że naprawdę dojdzie to do skutku.
Na koniec chcę Wam powiedzieć o najważniejszej wiadomości tego wieczoru-MONIKA moja koleżanka z kasy chce sfinansować fotel pionizujący w całości!! Chciałbym napisać więcej na temat Moniki, ale dopóki nie dostanę pozwolenia zaprzestanę tylko na imieniu. Wiem, że zależy jej po prostu na tym, aby mi pomóc, ale taki gest zasługuje na większe podziękowania niż tylko wzmianka. Może kiedyś uda mi się to rozrobić. Monisiu ehh sama wiesz co chcę powiedzieć!! I możesz być pewna tak jak napisałaś, w mailu do mnie, że gdybyś była na moim miejscu też nie byłbym obojętny. Możesz być tego pewna i myślę, że wielu ludzi znających mnie by to potwierdziło. Dziękuję Wam wszystkim zaangażowanym w powodzenie akcji bo bez Was nie miałbym nawet sił aby zmierzyć się z tym wszystkim. Wiem, że uporem dopniemy celu. Traktuję tą akcję jako NASZA mimo że celem jej jest konkretnie poprawa mojego życia. Wierzcie mi każde krok , zwycięstwo jest naszym wspólnym sukcesem. Naprawdę nie wiem jak wyrazić wdzięczność ehhh Kończąc już dzisiejszy post powiem, że nie umiem narzekać, żalić się ani w żaden sposób wykorzystywać innych. Pierwej zrezygnowałbym z wszystkiego niż pokazał, że czegoś mi brak, dlatego dziwię się, że ktoś dostrzegł moje potrzeby. :*
wtorek, 20 maja 2008
WTOREK
Cześć wszystkim. Hmmm właśnie zastanawiam się co Wam napisać a wierzcie mi nie jest łatwo zacząć. Wszystkie luźne tematy wydają się mało ważne do opisu. Dziś jednak zacznę on kilku informacji . Po pierwsze posiadam już subkonto, którego numer można znaleźć w zakładce<Potrzeby>. Ruszył także temat podjazdu. Dziś była jakaś osoba zrobić pomiary i teraz czekamy na kosztorys z jakim to dopiero możemy złożyć dalsze papiery. Wspierali mnie Honey i pewien Konrad, któremu chyba powinienem mówić pan gdyż poza jego krótką wizytą wiążącą się właśnie z pomocą w przebrnięciu drogi do budowy podjazdu nie znamy się wcale. Jest radnym i młodym człowiekiem, któremu nie szkoda czasu, aby zaangażować się w sprawy miasta a także chwilowo moje. Nigdy nie spodziewałem się, że tylu ludzi znajdzie się przy mnie po latach gdzie właściwie poza małymi wyjątkami byłem raczej na marginesie towarzyskiego życia. Nie lubię nadużywać życzliwości innych, ale jest mi bardzo miło, że komuś po prostu zależy na mnie. Wraca wiara w ludzi w takich chwilach. Niestety są też z goła inni. Honey wie o czy mówię po dzisiejszym spotkaniu z moją sąsiadką, która jak twierdzi zepsułem schodki wózkiem. Hihi oczywiście to bzdura, ale dla niej powinienem się nauczyć fruwać. Szkoda gadać….
Tak właśnie ma się przebieg naszej akcji i choć to tylko początek to uważam daje podstawę optymizmu. Pozdrawiam wszystkich na blogu i przepraszam, że nie znajduję już tyle czasu by napisać częściej do wszystkich z osobna. ;)
Tak właśnie ma się przebieg naszej akcji i choć to tylko początek to uważam daje podstawę optymizmu. Pozdrawiam wszystkich na blogu i przepraszam, że nie znajduję już tyle czasu by napisać częściej do wszystkich z osobna. ;)
poniedziałek, 19 maja 2008
PONIEDZIAŁEK
Kocham poniedziałki po prostu kocham!! Można sobie wcześniej wstać, przywitać ulubionego szefa a i perspektywa czekających przede mną kilku dni pracy po prostu raduje…… hehe Witam tych wszystkich szczęśliwców którzy podzielają mój entuzjazm ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)