czwartek, 8 grudnia 2011

nowy wehikuł.

Zasłużony odpoczynek :0
Zaczynam dłuższy wekeend dzięki jednemu dniu urlopu. Nie planuje nic poza spaniem do południa i Ćwiczeniami wieczorem. Aaaa jeszcze małe spotkanie z handlowcem w sprawie zakupu wózka. Dziś dzwoniłem do firmy produkującej taki który mnie interesuje hmmm notabene chyba jedynej firmy polskiej produkującej wózki aktywne na dobrym poziomie. Model który zakupię ja to podstawowa wersja ale musi wystarczyć... wersja "z bajerami" kosztuje trochę ponad 10 tyś jak mi powiedziano w dziale handlowym. Bajery to lepsze koła, opony trudne do przebicia,grubsze i bardziej chwytne ciągi, tapicerka oparcia i siedzenia, kółka przednie na widełkach z amortyzacją i jakiś lekki wygodny podnóżek. Dobrze, że choć rama taka sama... chyba? Nie wspominam tu jeszcze o specjalnym rodzaju kół w które konstrukcją niwelują wpadanie kciuka między koło a ciąg bo samo to koło (lub koła bo już nawet nie dosłyszałem z wrażenia) 2300zł. Firma GTM mobile robi niezły sprzęt choć do niemieckiej Pantery... Powiem tak :) i tak się cieszę, że będę nowy wehikuł.

wtorek, 6 grudnia 2011

Kropla Szczęścia

Ładny??
Baaaaaaaaardzo ładny a gdy się go kupuje uśmiechają się małe ludki dla których on powstał. Suma niewielka kalendarz fajny a za nim szczytny cel- chyba warto stać się jego właścicielem? Ja już mam jeden egzemplarz :)
Miła i nieoczekiwana dla nas niespodzianka kryje się na odwrocie w podziękowaniach.
:) :) PĘKAM Z DUMY!!

Ostatnie zdjęcie już z własnej próżności... na końcu widowni kto? Oczywiście, że tak!! Najfajniejsze małżeństwo... przynajmniej w tym rzędzie :)

niedziela, 4 grudnia 2011

Nasze Dzieci

Nazwę tą nosi fundacja działająca na rzecz dzieci z chorobą nowotworową. Wczoraj odbyła się gala inaugurująca powstanie kalendarza „Kropla Szczęścia”, w którym znane aktorki pozowały do zdjęć zanurzone w wodzie. Dochód z jego sprzedaży przeznaczony jest na rzecz małych pacjentów z oddziału onkologicznego. Szczytny cel i oby więcej takich inicjatyw, choć wolałbym życzyć, aby nie było ich, komu robić. Tak się złożyło, że byłem z Monią na tej gali widziałem większość osób, które zaangażowane były w jego powstanie. Program uświetniły znane aktorki, które można oglądać w kalendarzu, pokaz mody, muzyczny występ. Nagrodzeni zostali statuetkami wszyscy sponsorzy a na koniec zlicytowano trzy kalendarze oraz przedmioty użyte, gdy powstawał. My też już jesteśmy w posiadaniu kalendarza, choć przyznam, że nie jednego z tych trzech, których karty noszą w sobie autografy aktorek. Monia także przyłożyła odrobinkę starań w jego powstawaniu i co było dla nas zaskoczeniem zostało zaznaczone imieniem i nazwiskiem w podziękowaniu widniejącym na jego odwrocie. Gala podobała mi się… w odróżnieniu od tego, że musiałem się na nią wystroić w garniak i krawat. Wrrrrrrr nie cierpię takiego sztywnego ubrani :)
A tu podaję link do relacji fotograficznej gali http://www.mmwarszawa.pl/photo/1241130/Kropla+Szczęścia
Niestety trzeba przekleić ten link do wyszukiwarki aby go otworzyć.

piątek, 2 grudnia 2011

No to teraz w...ś tatusia

Z życia :)
Słoneczna pogoda, rzeka i grupa ludzi z wiosłami w rękach. W każdym z kajaków para a w jednym uściślając ojciec z córką. Ponieważ każda sposobność jest dobra aby rozwijać umysł młodszej wioślarki quizem edukacyjnym zabawiał ją tata. Dziewczynka od czasu do czasu odwdzięczała się pytaniem tacie. Generalnie nauka przyrodnicza łatwa i przyjemna biorąc pod uwagę, że byli na zielonym łonie natury.
- Jakie zwierzątko ma długie uszy i skacze po łące?- pyta tata
- Zając- odpowiada latorośl bez zastanowienia
- Co to jest za roślinka?
- Tatarak- znów odpowiedź
Nagle przypadkiem latorośl chlapie tatę wiosłem robiąc mu mokrą niespodziankę od głowy do kolan
-No to teraz wkurwiłaś tatusia....-wyrwało się rozicielowi
:)ja skwituję to tak- bycie pedagogiem nie zawsze jest proste... bycie rodzicem jeszcze bardziej :)

czwartek, 1 grudnia 2011

Człowiek nawet nie wie jak się zachować...

Czas przecieka mi ostatnio przez palce. Najgorsze, że nawet nie bardzo jestem w stanie przeorganizować go tak aby mieć więcej czasu choćby dla Was wszystkich. Niestety po pracy rzucam się od razu do ćwiczeń a potem... potem mam już dosyć wszystkiego :) Wczoraj jeździłem na parkingu zwykłym wózkiem ponad dwie godzinki. Spotkałem tam nawet sąsiada chyba po andrzejkach sądząc po głosie. Sąsiada znam raczej przelotnie ale na oko to porządny facet. Ponieważ jego żona parkowała samochód a on wcześniej wysiadł znalazł się blisko mnie. Sam czekałem, aż samochód stanie więc pan chciał do mnie zagadać.
- Trening??- zapytał
- A tak uczę się jeździć zwykłym wózkiem-odpowiedziałem i dodałem- tutaj równa nawierzchnia to można się pokręcić w tą i z powrotem.
- A ja byłem na...- reszty nie dosłyszałem ale chyba chodziło imprezę
Może chciał się usprawiedliwić choć wcale nie rozumiem dlaczego? Każdy imprezuje od czasu do czasu :)
- Pan z parteru?- zapytał chyba tylko aby coś powiedzieć
-Tak- uśmiechnąłem się
Zapadło milczenie...
-Człowiek nawet nie wie jak się zachować- stwierdził z rozbieganym wzrokiem
- Pewnie chodzi o wózek ale nie ma powodu żeby się czuć zakłopotanym- powiedziałem śmiejąc się.
... niestety ta krótka rozmowa jest częstym wydarzeniem w moim życiu tylko tym razem pan po odrobinie % po prostu to powiedział. Wiem, że tak bywa ale zapewniam Was wózek w kontaktach nie ma żadnego znaczenia w kontaktach towarzyskich. Osobiście nie znam niepełnosprawnego który byłby ponurakiem i w jakikolwiek sposób prowokował skrępowanie.Zatem kochani w takich sytuacjach zapomnijcie po prostu ułomnościach osoby.

niedziela, 27 listopada 2011

bramki w sklepach

Koniec wekeendu koniec chorobowego przestoju. Wydaje mi się,że przeziębienie niemal minęło więc od jutra zabieram się do ćwiczeń. Trochę trudno podnieść po takiej przerwie motywację i znów rozpędzić organizm do galopu. Jak już się wejdzie w rytm to jakoś leci.
Mam ostatnio mały problem w sklepach... dzwonię w każdym z ich drzwi. Jeszcze nie mam nic na sumieniu a już się czuję dziwnie gdy przy przekraczaniu bramek wszyscy na mnie patrzą.Pozwólcie zatem, ze się pochwalę-będę miał na zimę coś ciepłego i ładnego. Dodam tylko, iż te piski przy przechodzeniu przez sklepowe bramki to wina wózka a nie wynoszenia po kryjomu swetra. Monia oczywiście zapłaciła za niego. Przeciętnie 50% sklepowych bramek reaguje na wózek alarmem grrrr!! Dobrze, że dzieje się zarówno przy wejściu jak i wyjściu bo miałbym kilka rewizji osobistych na każdych zakupach...że już nie wspomnę o obciachu gdy wszyscy patrzą jak na potencjalnego kradzieja.
Zmykam do łózka a Wam miłej nocy bądź dnia w zależności pory odwiedzin bloga.

środa, 23 listopada 2011

Księga Ezechiela

Jak odpowiedziała Asia to oczywiście Księga Ezechiela( Stary Testament). Wyobrażam sobie tego jegomościa w czasach, gdy jedynymi pojazdami były drewniane dwukółka z czworonożnym napędem przeżuwającym roślinki. Wszystko co nadleciało z nieba lśniło unosiło się nad ziemią i wydawało nieznane dźwięki musiało wydawać się boskie.
Gdybym ja miał sobie wyobrazić przy dzisiejszej wiedzy kosmicznych podróżników wyglądaliby właśnie tak jak opisał Ezechiel. Byłyby to istoty w lśniących kombinezonach i hełmach chroniących być może przed ziemskim środowiskiem. Wyposażone w pojazdy z napędem anty grawitacyjnym o parametrach jezdnych i lotnych nieosiągalnych w naszych czasach. Nie pomyślałbym chyba, że to aniołowie a raczej przybysze z innej planety bądź ludzie podróżujący w czasie. On nie znał pojazdów mechanicznych, materiałów innych niż to co utkano z roślin więc co mógł pomyśleć gdy wszystko było zupełnie inne od tego co widział przez całe życie.
Gdybym natomiast wyobrażał sobie anioła byłaby to istota podobna do nas o nadludzkich zdolnościach jednak nie potrzebująca żadnych technicznych gadżetów. Kogo lub co spotkał Ezechiel? A wierzę że, spotkał coś absolutnie niezwykłego co nawet dziś przy całej wiedzy... hmm może tak to powiem- na naszych oczach spełniają się fantazje filmowców literatów a jednak to co On napisał w tak zamierzchłych czasach mogłoby wprawić w osłupienie gdybyśmy fizycznie tego doświadczyli. Spotkał kogoś-coś albo miał niezwykłą fantazję wybiegającą w przód tysiące lat.