Jest takie słowo, którego swego czasu nienawidziłem chyba najbardziej na świecie…
Jest nim określenie jakim mianuje się osoby z jakimś uszczerbkiem na
zdrowiu. Uszczerbkiem czasowym lub chronicznym jak w moim przypadku…
oczywiście mówimy tu o słowie niepełnosprawny.
Nie jest to ani
fajne, ani obraźliwe słowo, ale drażniło mnie przez długi czas.
Walczyłem z nim na wiele sposobów np. uporczywą rehabilitacją, którą też
przechrzciłem w swojej wyobraźni na inne słowo, bo ściśle wiązało się z
tym nielubianym.

Minęło wiele lat hmmm… w tym roku stuknie mi ćwierćwiecze siedzenia na wózku… nawet nie wiem, kiedy to zleciało!!
♿
Słowo niepełnosprawny przestało mieć dla mnie taki oddźwięk… nauczyłem
się z niego, a raczej z siebie żartować. Anegdot na ten temat jest dużo w
naszym osobistym zbiorze historii rodzinnych choć nie zawsze jest z tym
aż tak do śmiechu.
Swoich wad związanych z niepełnosprawnością
nie musiałem odkrywać… po prostu przykleiły się do mnie pewnego dnia
szydząc z tego jaki byłem nim ten dzień nastał.
Czy niepełnosprawność tylko zabiera
❓ Dobre pytanie… często je sobie zadawałem

Odpowiedź na nie jest jednoznaczna dla wszystkich - zależy od
determinacji, motywacji i możliwości jakie powstają dzięki osobom w
bliskim otoczeniu.

Uraz kręgosłupa połknął moją młodość, ale nie zabrał życia… i choć
trudno w to uwierzyć dał też coś w zamian!! Trudno mi ocenić kim byłbym
dziś, gdybym pozostał „chodziakiem”…, a tak jestem sobie duży miś co gra
w życie nie od dziś.
🎮
Grą w moim przypadku jest każdy nowy dzień, który dostałem od losu w kredycie
:) 🕹️
Czasem śmieję się, że ja nie muszę odpalać PlayStation na ekranie TV,
żeby pokonywać kolejne przeszkody… ha ha ha ja mam tor przeszkód choćby w
drodze do WC.
Zbieram punkty za każdym razem jak „wezmę” coś do
ręki i mi nie wypadnie… w zbieraniu „energii” do dalszej gry pomaga
tarcza ochronna w postaci stoickiej cierpliwości uruchamianej zazwyczaj
magicznym słowem na „k”
Gdybym miał wymienić kilka nabytych zalet pozostawania w swoim stanie
zdrowia na pierwszym miejscu postawiłbym umiejętność wartościowania
elementów swojego życia… cieszę się np. z zupy przed sobą i możliwością
zjedzenia jej samodzielnie nawet jeśli jest zbyt słona
🍽️
Stawia ją przede mną osoba, która darzy mnie uczuciem tylko za to że jestem!!
❤️❤️
Cieszę się, że mogę pracować nad sobą, a także zawodowo…, że czasem
mnie coś nie boli lub karta kredytowa nie jest na straszliwym minusie.
Wbrew pozorom, kiedy spojrzy się inaczej na życie to nawet kulawy
znajdzie kilka pozytywów.
Ostatnią zaletą, którą bardzo sobie
cenię to Wy… jeśli już mnie lubicie to od tak po prostu za to jakim
jestem, a nie kim jestem!! Czyż nie? Mam nadzieję, że się nie mylę
‼️
Reasumując napiszę tylko, że znam osoby niepełnosprawne, które na swój
własny sposób są bardzo zorganizowane, szczęśliwe itd., ale znam również
osoby zupełnie sprawne, które są nieszczęśliwe bez większego powodu…
leczące np. kompleksy choć mają cały świat u stóp i wszelki dobrobyt
😟
Ludźmi jesteśmy Panie i Panowie… podobnymi do siebie w większości potrzeb i ambicji!!
👥
Kiedy zbliżamy się do dna swojej wytrzymałości zamiast szykować się do
dryfowania po nim trzeba pomyśleć jak się z niego skutecznie odbić
‼️
Tak właśnie postrzegam swoje życie osoby niepełnosprawnej od tylu lat…
robię wszystko, aby wciąż i wciąż odbijać się w kierunku powierzchni
‼️ Nawet jeśli jest ona wzburzona od fal to znaczy tylko, że jest ciekawiej niż na lustrzanej tafli bez niespodzianek.
🏄♂️🏊♂️
Pozdrawiam wszystkich, którzy doczytali ten tekst do końca
😊