sobota, 13 lipca 2013

Jakoś zleci.



Sobota… pracująca… nawet nie wiecie jak w tej chwili cieszy mnie szary i mokry widok za oknem. Mam nadzieję, że szybko zleci zmiana.
Moje sny też nie przyczyniły się dziś do zrelaksowanej postawy umysłu. Klasówka z matematyki… co ja się narachowałem… i nie pomagało nawet świadome wybudzanie się w celu przerwania szkolnego koszmaru. Zdecydowanie wolę pisać niż zliczać te wszystkie cyferki.
Dziś mamy przyjąć gości :) Za kilka godzin na płycie lotniska usiądzie samolot z córką naszej przyjaciółki z NY. Znamy się bardzo dobrze, choć każda przerwa sprawia wrażenie jakby widziało się człowieka w nowym wydaniu. Cóż w nastoletnim wieku każdy roczek oddala na zawsze dziecięcy wizerunek i beztroski stan umysłu. Szkoda , że przylatuje tylko Ola… byłoby miło znów zobaczyć Iwonę i Patryka. Będzie jeszcze okazja… mam nadzieję :)
Życzę wszystkim miłego relaksu i oby poprawa pogody nie pozwoliła Wam czytać tych życzeń z powodu bardziej aktywnych planów wypoczynku niż siedzenie przy komputerze :)

piątek, 12 lipca 2013

ZAPROSZENIA :) :)



Kochani moi dziękuję Wam wszystkim :) :*… Wam wszystkim, którzy niemal każdego dnia mnie zapraszają. Wierzcie mi… czuję się bardzo wyróżniony i jest mi tym bardziej przykro, że nie skorzystałem jeszcze z zaproszeń. Ja oczywiście mam… mnóstwo czasu i na pewno… na pewno wreszcie zagram w Wasze gierki, które w swej szczodrości mi polecacie.
Już nie mogę się doczekać jak zacznę uprawiać wirtualną farmę, zagram w pokera, okiełznam smoka, zaludnię wyspę, zbuduję tory i puszczę po nim ciuchcię itd. :) Odbędę z Wami niezwykłą podróż, zbiorę plony, podleję marchew, dopilnuję pańszczyzny czy zbuduje wioskę… wszystko to zrobię, bo uwielbiam Was i podziwiam, że zawsze mnie i zapraszacie do dobrej zabawy. Przepraszam jeszcze raz za absencję i proszę nie zapominajcie o mnie, kiedy będziecie znów zapraszać. Teraz już zmykam… uporządkować zaproszenia. Spokojnego i miłego weekendu.

poniedziałek, 8 lipca 2013

Tolerancja



Kimże jest ta „pani”, do której często zbyt pochopnie przyznaje się większość z nas?
Deklarujemy z całym przekonaniem jej bliską znajomość, choć w rzeczywistości brakuje nam tylko świadomości, iż jest to raczej przelotna znajomość. Nie trzeba od razu rzucać wielkimi sloganami o rasizmie, innowierstwie, homofobi, egoizmie narodowym, choć właśnie te przykłady są najbardziej spektakularnym motorem historycznej niesprawiedliwości.
Chcę być akceptowanym i akceptuje, ale po głębszym zastanowieniu zaraz przyjdzie do głowy kilka pomniejszych przykładów zwyczajnej nietolerancji. Przypomnijmy choćby wiadomości z pierwszych stron, z których wynika, że wystarczy tylko szalik innego klubu sportowego, aby doprowadzić do eskalacji nienawiści. Mieszane małżeństwa, inna kultura czy odmienny sposób życia … przyciągający wzrok kontrast w naszym słowiańskim społeczeństwie.
Liczne stereotypy, których czy to z niewiedzy czy też po prostu wpojenia społecznego pozbyć się nie można. Wszystko, co nieznane zwraca naszą uwagę i tylko skala tego zainteresowania jest bardzo różna. Nie jest to zły objaw, jeśli dąży do zwiększenia światopoglądu. Wiedza jest kluczem do wszystkiego… brak jej rodzi nieuzasadnione uprzedzenia, obawy. Jeśli mówimy, że czegoś nie lubimy czy nie tolerujemy przynajmniej zastanówmy się nad sensownym uzasadnieniem zgodnym z własnym wewnętrznym odczuciem w tym aspekcie. Bycie na anty bez wyraźnego powodu traci sens, podobnie jak przekonywanie na siłę innych do swoich skrajnych przekonań.
Czasem zastanawiam się jak daleko musi jeszcze dojść nasza cywilizacja, aby znikły podziały polityczne, rasowe, religijne, terytorializm, abyśmy stali się jedną nacją ziemian dążących dla wspólnego dobra, jakim jest nasz glob i ludzkość. Czy to w ogóle jest to możliwe przy tak wielu ludzkich namiętnościach? Gatunek marzycieli, którymi od zarania dziejów kieruje chęć bycia lepszym. Równości i pełnej akceptacji nie będzie dopóki kieruje nami tylko chęć posiadania i potrzeba wspinaczki po drabince społecznej. Jesteśmy nietolerancyjni z natury?
Nie chcę być takim i myślę sobie, że jeśli ktoś w swojej indywidualności nie wyrządza nikomu krzywdy i przy tym sam czuje się szczęśliwy to jego prawo i wolna wola.

niedziela, 7 lipca 2013

Weekend

Jak minął nam weekend? Szybko!!! Mam już sprawny wózek elektryczny i wreszcie mogę śmigać na samotne spacerki. Zaliczyliśmy grill u Gerarda i jak zawsze było wesoło. Wróciliśmy o czwartej nad ranem. Długo odsypialiśmy imprezę... Wyskoczyliśmy też na naszą działkę, z której przywieźliśmy porzeczki prosto z krzaczka.  Gdyby nie komary byłoby idealnie :) Jutro już do pracy i znów oczekiwanie na wolne dni. Miło było spędzić ten czas z żoną.

czwartek, 4 lipca 2013

Obudź się Dawid!!



Blisko cztery miesiące temu w naszej rodzinie zdarzył się bardzo groźny wypadek. Dawidowi, który kierował swój samochód urwało się koło. Było dachowanie oraz zderzenie z drzewem. Dawid przeżył, ale od tamtej pory nie obudził się ze śpiączki, w jaką zapadł. Po szpitalnym „leczeniu” wróciło domu wyposażony w sprzęt, który pomaga mu w chwilach, gdy ma trudności z oddychaniem. Ciągle o nim myślę… o tych rurkach podpiętych do niego, niezbędnej elektronice, bezruchu, oczekiwaniach najbliższych na poprawę i codziennej rehabilitacji, jaką trzeba wykonać teraz i w przyszłości. Obudzi się… musi!! Musi to zrobić dla swojego małego synka i żony. Musi żyć, bo dwadzieścia parę lat jest dopiero wstępem do życia i pisania własnej rodzinnej historii. Zamieszczam na dole link i swoim słowem zaręczam, że jest to prawdziwa historia i osoba, a nie jeszcze jeden wymyślony apel, jakich pełno w internecie. Zakup koszulki jest formą pomocy i niech tak będzie postrzegana proszę… bez podziału na rywalizację klubów. 

Lato w pełni



Witam wszystkich.
Słonecznie, ciepło i niestety z komarami. Takie małe istotki, a  potrafią zatruć całą przyjemność. Jest szansa, że w najbliższych dniach wreszcie uruchomię swój wózek elektryczny i będę mógł uciekać przed tym małym brzęczącym owadem. Już się nie mogę doczekać wieczorno nocnych spacerów w rozgrzanym po całym dniu powietrzu. Wypadów do mojego ulubionego parku gdzie wraz z widokiem na fontannę przychodzi odpoczynek i porządki w głowie, w której rozbiegane myśli szaleją bez opamiętania. Długo na to czekam z powodu akumulatorów do wózka, które padły zimą. Koszty utrzymania sprzętu w stanie używalności niestety małe nie są.
Mam taką ochotę na prawdziwy urlop, ale w tym roku marne szanse… Zmiana pracy akurat w tym temacie jest przeszkodą. Chciałbym powiedzieć, że wszystko w przyszłym roku, ale z tym planowaniem lepiej nie wybiegać w przyszłość.
Z tych bardziej optymistycznych rzeczy to stan mojej nogi. Wydaje mi się, że z tygodnia na tydzień jest lepiej. Minęło już trochę od operacji, więc chyba czas zabrać się za bardziej intensywną rehabilitację. Jeśli wszystko się uda to za miesiąc lub dwa znów stanę w parapodium. A tak w ogóle to tęskni mi się za spotkaniem z paroma osobami…

poniedziałek, 1 lipca 2013

Łezki



Weekend za nami i co najważniejsze także pierwszy dzień tygodnia. Poza wypadem na działkę wujka powiązany ze zbiorem czereśni totalny luz. Cichy… i śpiący. Dziś już większe urwanie głowy w pracy. Największe obłożenie załatwionych spraw od początku tej pracy. Trzeba ochłonąć!!
 Muszę napisać coś o poprzednim poście… nie spodobał się Moni. Wiem, do optymistycznych nie należał, ale czasem coś się w głowie „rodzi” i czeka na zapis. Mnie się podoba i jest inna formą moich rozważań, które zamieszczam na swoim blogu. Śmierć jest zapisana w życiorys każdego z nas nieodwołalnie, ale nie znaczy to, że chciałbym zostawić moje kochane słoneczko na tym ziemskim padole. Jeszcze się ze mną pomęczy :) I chyba ta „męka” biorąc jej łezki wczoraj po przeczytaniu wierszyka nie jest taka uciążliwa. Troszkę mi głupio, że moja rymowanka wpłynęła na nastrój Moni.