piątek, 16 marca 2018

Niepełnosprawny


Jest takie słowo, którego swego czasu nienawidziłem chyba najbardziej na świecie…

Jest nim określenie jakim mianuje się osoby z jakimś uszczerbkiem na zdrowiu. Uszczerbkiem czasowym lub chronicznym jak w moim przypadku… oczywiście mówimy tu o słowie niepełnosprawny.

Nie jest to ani fajne, ani obraźliwe słowo, ale drażniło mnie przez długi czas. Walczyłem z nim na wiele sposobów np. uporczywą rehabilitacją, którą też przechrzciłem w swojej wyobraźni na inne słowo, bo ściśle wiązało się z tym nielubianym.

Minęło wiele lat hmmm… w tym roku stuknie mi ćwierćwiecze siedzenia na wózku… nawet nie wiem, kiedy to zleciało!!

Słowo niepełnosprawny przestało mieć dla mnie taki oddźwięk… nauczyłem się z niego, a raczej z siebie żartować. Anegdot na ten temat jest dużo w naszym osobistym zbiorze historii rodzinnych choć nie zawsze jest z tym aż tak do śmiechu.

Swoich wad związanych z niepełnosprawnością nie musiałem odkrywać… po prostu przykleiły się do mnie pewnego dnia szydząc z tego jaki byłem nim ten dzień nastał.

Czy niepełnosprawność tylko zabiera Dobre pytanie… często je sobie zadawałem
Odpowiedź na nie jest jednoznaczna dla wszystkich - zależy od determinacji, motywacji i możliwości jakie powstają dzięki osobom w bliskim otoczeniu.

Uraz kręgosłupa połknął moją młodość, ale nie zabrał życia… i choć trudno w to uwierzyć dał też coś w zamian!! Trudno mi ocenić kim byłbym dziś, gdybym pozostał „chodziakiem”…, a tak jestem sobie duży miś co gra w życie nie od dziś. 🎮

Grą w moim przypadku jest każdy nowy dzień, który dostałem od losu w kredycie :) 🕹️
Czasem śmieję się, że ja nie muszę odpalać PlayStation na ekranie TV, żeby pokonywać kolejne przeszkody… ha ha ha ja mam tor przeszkód choćby w drodze do WC.
Zbieram punkty za każdym razem jak „wezmę” coś do ręki i mi nie wypadnie… w zbieraniu „energii” do dalszej gry pomaga tarcza ochronna w postaci stoickiej cierpliwości uruchamianej zazwyczaj magicznym słowem na „k”

Gdybym miał wymienić kilka nabytych zalet pozostawania w swoim stanie zdrowia na pierwszym miejscu postawiłbym umiejętność wartościowania elementów swojego życia… cieszę się np. z zupy przed sobą i możliwością zjedzenia jej samodzielnie nawet jeśli jest zbyt słona 🍽️
Stawia ją przede mną osoba, która darzy mnie uczuciem tylko za to że jestem!! ❤️❤️

Cieszę się, że mogę pracować nad sobą, a także zawodowo…, że czasem mnie coś nie boli lub karta kredytowa nie jest na straszliwym minusie. Wbrew pozorom, kiedy spojrzy się inaczej na życie to nawet kulawy znajdzie kilka pozytywów.

Ostatnią zaletą, którą bardzo sobie cenię to Wy… jeśli już mnie lubicie to od tak po prostu za to jakim jestem, a nie kim jestem!! Czyż nie? Mam nadzieję, że się nie mylę‼️

Reasumując napiszę tylko, że znam osoby niepełnosprawne, które na swój własny sposób są bardzo zorganizowane, szczęśliwe itd., ale znam również osoby zupełnie sprawne, które są nieszczęśliwe bez większego powodu… leczące np. kompleksy choć mają cały świat u stóp i wszelki dobrobyt 😟
Ludźmi jesteśmy Panie i Panowie… podobnymi do siebie w większości potrzeb i ambicji!! 👥

Kiedy zbliżamy się do dna swojej wytrzymałości zamiast szykować się do dryfowania po nim trzeba pomyśleć jak się z niego skutecznie odbić‼️

Tak właśnie postrzegam swoje życie osoby niepełnosprawnej od tylu lat… robię wszystko, aby wciąż i wciąż odbijać się w kierunku powierzchni‼️ Nawet jeśli jest ona wzburzona od fal to znaczy tylko, że jest ciekawiej niż na lustrzanej tafli bez niespodzianek.🏄‍♂️🏊‍♂️

Pozdrawiam wszystkich, którzy doczytali ten tekst do końca 😊