czwartek, 6 lutego 2020

Jutro

Narodziny małego człowieka w przenośni są jak otwarcie osobistego konta w banku. Na początku naszym rachunkiem opiekują się rodzice, więc wiedza o wydatkach nie musi być znana. Mija czas na zabawie, ale też zdobywaniu doświadczenia. Małe kroczki nieświadomie zbliżają do pewnej granicy, której przekroczenie to obowiązkowy etap każdego życia.

Przebudzenie własnej woli bywa bolesne dla właściciela i najbliższego otoczenia. Nasza osoba dojrzewa w burzliwej atmosferze, często w mniejszym bądź większym konflikcie ze światem. Chwilowo błędy są obowiązkowym elementem edukacji i przechodzą w większości bez echa. 

Czas nauki to najpiękniejszy okres w naszym życiu i nie wiedzieć, dlaczego czekamy niecierpliwie dnia, kiedy w pełni zyskamy kontrolę nad naszym kontem. Rodzina zapewnia organ doradczy, dzieli się doświadczeniem, z którego oczywiście niechętnie korzystamy. Inne czasy, inne możliwości to wymówki, którymi argumentujemy ten stan. Rzadko przechodzi myśl, że „inne możliwości” rodzą się najczęściej ze starań naszych rodziców.

Nastaje dzień, kiedy zaczynamy decydować o sobie, zaciągamy najważniejszy kredyt od życia. Od tej chwili nasze konto staje się naprawdę osobiste, a za długi odpowiadamy osobiście. Oczekiwania bywają duże, spełnienie ich nie jest proste. Stawiamy cele i nawet bywa, że je osiągamy. Wtedy poprzeczka stawiana jest wyżej i wyżej. Rodzicielstwo, praca i inne sukcesy stają się tym, co każdego dnia nas pochłania. Czy to robimy ma najważniejszy priorytet? Wszystko?

Umowa kredytowa nie wyznaczała kierunku i nie mówiła o tym, że trzeba dać swoją historię w rozliczenie. Życie jest dosyć krótkie i etap walki nie powinien dać o tym zapomnieć. Uświadomienie sobie tego możliwie wcześnie pozwoli nie odkładać wszystkiego na jutro. Zwykle na dalszy tor schodzą rzeczy, które wydają nam się mniej pilne - książka, film, spacer, czas dla rodziny i przyjaciół, wizyta u lekarza itp.

Jutra może dla nas nie być…