Namiętność szeroko rozumiana, pasja, dryg, zwykła chęć… często poczucie obowiązku- wszystko, co sprawia, że nasze życia nabiera wigoru, większego tępa czy czegokolwiek, co każe wstać i rzeźbić figurkę, jaką jest swój własny byt. Wydaje mi się, że nie ma dziedziny, sposobu życia, w którym nie można się spełnić. Rzeczy górnolotne są mile widziane, ale wirtuozów życia jest zbyt mało… lub pociąg do bycia wybitnym, jest zbyt trudny. Indywidualność…hmmm każdy ma i broni jak niepodległości… to zrozumiałe!! Indywidualizm… oryginalny czy powielony?? To zapytanie tyczy się dwóch ostatnich zdań?
Nikt nie jest pieczątką i z tą świadomością powinniśmy żyć.
Dopóki nasza indywidualność jest społecznie nieszkodliwa... jest mile widziana. Najwyżej grozi piętno zwykłego „miłego o niezrozumiałym statusie” jegomościa.
Namiętność, pasja może być równie budująca jak destrukcyjna i czasem walka między właściwym, dobrym, a złym to już tylko kwestia wyboru…
Chciałbym móc więcej, ale ludziki na kółkach mają trochę trudniej. Spełnić się w życiu hmmm co zrobić, aby było to możliwe?
Zdrowie to jedno, praca i finanse drugie… śpiewać nie umiem, aktorem nie będę, sport czy inna fizyczna forma zajęć jest poza zasięgiem… zamiast żyć z fantazją… trzeba fantazjować o życiu. Niemniej jednak staram się, a przy wsparciu kochanej żony… kto wie… :) Dzięki Moni wydarzyło się już wiele rzeczy jakich nigdy bym się nie spodziewał. Póki co nie puszczam swoich wioseł i płynę z prądem życia… cieszę się gdy spotykam innych podobnych mi wioślarzy, którzy udowadniają, że można dużo jeśli się tylko stara. Chciałbym swoim staraniem dać temu namacalny dowód i mam nadzieję będzie jeszcze wiele okazji by się tym pochwalić.
Może kiedyś niepełnosprawność nie będzie spychać na margines… chyba powoli już się to zmienia, ale daleko jeszcze do dobrego.
środa, 23 grudnia 2015
poniedziałek, 21 grudnia 2015
...lód
A to ci ciekawostka? Jakieś to takie mocno tendencyjne… :)
Piszę sobie coś w popularnym edytorze testów, a tu mi mądry program sugeruje jakiś
błąd. Spojrzałem… chyba wszystko jest dobrze, ale z ciekawości klikam lewym myszki
na wyrazie i widzę…
???? Nie no…. Chyba się komuś lody pomyliły…!!!!
sobota, 19 grudnia 2015
Drobne rzeczy
Ależ się cieszę :) Udało mi się dziś wyskoczyć na spacer… po
jakimś miesiącu… może dłużej, bez chmurki nad głową. Wszędzie kolorowe
światełka, pogodna aura i miłe męskie, dwunożne oraz czteronożne- sąsiedzkie
towarzystwo. Brakuje mi ostatnio czasu na taki relaks i trochę mi się już za
tym tęskniło.
Za chwilę święta, czuć już gorączkę przygotowań. U mnie w
domu dopiero zaczyna jakoś wyglądać po eksplozji… może nie było BUM, ale wizualnie
zawsze sprzątanie wygląda jak jakiś incydent zbrojny… brrrrrrrr nienawidzę
tego chaosu w mieszkaniu. Monia powyciągała Mikołaje, ubrała choinkę, choć nie
było jej zimno… normalnie czuć święta… trzeba jeszcze tylko uruchomić audio pod
tytułem „Last Christmas” i już!! Dostaliśmy nawet mikołajowo gwiazdkowy
prezent- my i nasz kot. Nasza sąsiadka Ania potrafi nas tak zaskoczyć…
strasznie to miłe, bo to chyba oznacza, że nas lubi :)
Jeszcze kilka dni i wejdziemy w nowy rok. Bez żalu zegnam
ten, bo nie był szczególnie dobry dla nas… tak delikatnie powiedziane. Może
przyszły będzie lepszy… może wreszcie będę mógł więcej pisać na blogu?? O złych
rzeczach nie lubię, więc ostatnio więcej milczę niż bym chciał.
Muszę przypomnieć sobie jak się cieszyć z drobnych rzeczy…
choćby takich jak słodki całus przed chwilą od żony :) Z rzeczy zwykłych jak
ten spacer z Adamem i psami, z najdrobniejszych dowodów sympatii, z czasu
poświęcanego dla przyjaciół, ich częstych telefonów o każdej porze dnia… lepsze
to niż milczenie w słuchawce i samotność w tłumie. Jest naprawdę dużo powodów
do uśmiechu… wystarczy tylko odrobina chęci i przestawienie skali wartości w
tym wszystkim, co nas spotyka każdego dnia. Życie jest jedno i szkoda je
spłycać pesymizmem…
środa, 25 listopada 2015
Nie ma co się spinać
Czasem, kiedy dociera do mnie jak wiele straciłem i tracę
przez moją ułomność przechodzą mnie skrajne myśli- od złości po rezygnację,
potem znów złość i ten „ośli” upór, że muszę brnąć i wyrywać z każdego dnia
strzępy normalnego życia. To jakiś wariacki kierat… „Syzyfowe trudy”… wszyscy
mamy jakiś kamień, który trzeba uparcie wtaczać pod tą życiową górkę. Różnicą jest tylko jego wielkość lub stromość stoku,
pod który pchamy swe życiowe ciężary.
Kiedy mój kamyk kolejny raz zaczyna staczać się tuż przed osiągnięciem
wierzchołka spoglądam za nim i w myślach mówię sobie… ( nie powiem tego dosłownie :) nie mam wyjścia… będę cię
pchał tu z powrotem, bo dopóki pchać mogę nie jest źle… był płacz… będzie
śmiech!! Był dzień… będzie zmierzch!! Nie ma co się spinać :) Czasem nawet
przyjemnie jest kiedy się schodzi w dół po swój kamyk… można się rozejrzeć i
pozdrowić wesoło, ale z szacunkiem tych co w przeciwnym kierunku idą… może też
rozweselą uśmiechem, gdy chwilowo im zabraknie własnego ciężaru.
Kiedy ja schodzę… śmieję się jak idiota do wszystkich… tak
samo Monia… chyba, dlatego ktoś niedawno powiedział, że jesteśmy cytuję „patologicznie
pierdolnięci i kochani”. Coś w tym jest…czy po prostu mamy takie poczciwe
„głupie” japy…?? Na szczęście nie my jedyni, bo faktycznie zwariowałbym na tym
łez padole :)
czwartek, 12 listopada 2015
"TO CO NAJWAŻNIEJSZE"
Wszyscy wiemy i często powtarzamy, że zdrowie to rzecz
bezcenna w naszym życiu. Niestety ten niby banał nie jest tak oczywisty w
prawdziwej rzeczywistości. Jakże przykro patrzeć na te wszystkie apele, akcje
zbiórki pieniędzy na powrót do zdrowia małych i dużych LUDZI. Przykro, że brak
pieniędzy odbiera możliwość korzystania z nowoczesnych metod leczenia, odbiera
szansę do walki, do godnego życia. Budującym jest natomiast to, że w naszym społeczeństwie
są osoby, który wrodzona empatia, wrażliwość na ludzki los dodaje chęci pomagania
i tego niezwykłego animuszu w takim działaniu. Budującym jest widzieć tych
wszystkich dzielnych wojowników, gladiatorów życia walczących z chorobami, ułomnościami… ciężkim
losem. Robią to bardzo często z uśmiechem na twarzy, który jak tarcza ma
tworzyć zasłonę dla zwątpienia, braku sił i wzbudzania przykrych odczuć u
innych. Cieszę się, że są osoby, które rozumieją to wszystko i pomagają na
wszelkie możliwe sposoby. Chwała za to, bo nigdy nie wiadomo, jaki czeka los
każdego z nas i nie będzie konieczności wszelkiego wsparcia. Pieniądze nie
powinny decydować o tym, co jak mówi pierwsze zdanie tego postu jest BEZCENNE!!
Pisze o tym wszystkim będąc wzruszonym walką o pół miliona
dla Łukasza z postu poniżej. Można już chyba powiedzieć, że ten bój jest
wygrany… daliśmy Łukaszowi oręż do walki i wierzę, że wygra tą wojnę! Będzie
znów zdrowy i gotowy do spełniania swoich marzeń, pełny ludzkiej empatii jak
dotychczas. WARTO WALCZYĆ O DOBRYCH LUDZI!!!
wtorek, 10 listopada 2015
Ważne!!
Kochani bardzo, bardzo, bardzo proszę o udostępnienie i pomoc dle kogoś wyjątkowego... choćby jeden sms... walczymy o życie!! https://www.siepomaga.pl/glinko
piątek, 6 listopada 2015
1% Waszej pomocy- 100 % mojej wdzięczności
Szanowna rodzino, przyjaciele, koleżanki, koledzy, znajomi,
znajomi znajomych, mniej znajomi, zupełnie nieznajomi- dobrzy ludzie!! Ponieważ
rozliczenie 1% z podatku w fundacji, w której mam subkonto już na finiszu
pragnę podziękować Wam wszystkim. Dziękuję za każdy nawet najmniejszy procent w
imieniu własnym jak i innych, którym okazujecie wsparcie. Zawsze będę
wspominać, że to jedyna forma pomocy, na której Wy nic nie tracicie, a jedynie
zyskują Ci, którym z powodu różnych niepełnosprawności jest trudniej.
Kwotę uzbieraną w tym roku chcę przeznaczyć na zakup podnośnika
dla niepełnosprawnych z opcją pionizacji, możliwością łatwego złożenia do
podróży oraz jeśli wystarczy urządzenia do elektrostymulacji TENS i EMS o działaniu
przeciwbólowym, przeciw zanikom mięśni.
Dziękuję jeszcze raz i polecam się pamięci, jeśli w przyszłym
roku również postanowicie przekazać swój 1 %. Pozdrawiam Tomek
Subskrybuj:
Posty (Atom)


