Temat na tego bloga przyszedł po wejściu na NK.
Czy wasza pamięć też tak działa? Choć może lepiej byłoby powiedzieć nie działa skoro tak trudno o skojarzenie. Do grupy znajomych zaprosił mnie ktoś kogo mogłem nie widzieć nawet 16 lat. Pamiętam dokładnie nazwisko twarz także pierwsze skojarzenie osoby bardzo pozytywne. Niestety nijak nie mogę wydłubać z pamięci choćby jednego zdarzenia w której uczestniczyła ta osoba. Mniemam że i ona kojarzy mnie dobrze skoro dostałem zaproszenie.
środa, 24 czerwca 2009
wtorek, 23 czerwca 2009
Przemieszczając się po mieście wózkiem czasem napotyka się „bariery bezmyślności”. Kierowcy tak często wykazują absolutny brak wyobraźni ale sam nie wiem czy mnie to dziwi… Gdybym był zdrowy lub nie miał styczności z osobami niepełnosprawnymi pewnie też nie zauważyłbym wielu istotnych szczególików. Dam przykład to może zrobicie inaczej- parkowanie na chodniku lub w miejscu gdzie obniżony jest chodnik może całkowicie uniemożliwić przejazd wózkowiczom. W moim wydaniu zaowocowało najpierw pokonaniem ruchliwej jedni w niedozwolonym, niebezpiecznym miejscu a potem niemożność wspięcia się na krawężnik. Szczęście że ludzie nie są już ślepi na takie rzeczy i dwóch rosłych panów uniosło 140 kg masy wózka i pomogło wtargać się na ten „schodek”. Nie potrzebowałbym tej pomocy gdyby parkujący samochody troszkę pomyśleli. Śmieszne też wydaje się poczynanie służb miasta… po co robić przejście dla pieszych obniżać chodnik gdy potem stawia się na nim beton i łańcuchy dla uniemożliwienia ruchu? O „grzechu” parkowania w miejscach oznaczonych kopertą wszyscy słyszeliśmy w mediach ale sam obserwowałem niedawno marne efekty tej akcji… przy mnie w takim miejscu zaparkowało cztery samochody a z każdego z nich wysiadł rosły zdrowy facet… Niestety różnych przykładów można by podać wiele… Pewnie ktoś w tym miejscu pomyśli że szukamy tylko przywilejów… hmm powiem tylko tyle- dziękuję za wszystkie „przywileje” wolę być zdrowy i nie mieć żadnego z nich. Niestety każdy może znaleźć się w takiej sytuacji więc może warto okazać zrozumienie?
poniedziałek, 18 maja 2009
propozycja
Minął weekend. Pogoda troszkę mnie rozczarowała bo sami wiecie jaka była sobota. Mówiąc szczerze spodziewałem się pięknego słonecznego dnia i długiego spaceru a tymczasem było tylko ćwiczenie i sprzątanie w domu. Dobrze że humor mimo wszystko dopisywał nam : ) Baaaaardzo podobała mi się jedna propozycja Miśki
- To ty sobie przejedź do kuchni strzel piwko a ja odkurzę w tym czasie…
Panowie miód na uszy co?? Hi hi Po browarku był pyszny obiad przepisu Moni z odrobiną kadarki- jami mmmm tylko co z moim odchudzaniem? No dobra od dziś!!! Sobota zeszła w domu ale trudno. Szczęśliwie niedziela już nie była deszczowa i udało nam się wyskoczyć. Może nie było szczególnie duszno ale w centrum handlowym nie miało to szczególnego znaczenia. Aby tam dotrzeć postanowiliśmy ruszyć komunikacją miejską i w odróżnieniu do Skarżyska nie było to wcale trudne bo niskopodłogowe autobusy kursowały co parę minut. Bardzo mi się podobało że nie był z tym problem i to że kierowcy uprzejmie i ze zrozumieniem pomagali otworzyć rampę i wyjechać. Mówiąc szczerze jechałem takim transportem pierwszy raz od czasu gdy wózek stał się moją mobilną koniecznością. Rozśmieszył mnie na przystanku pewien pan którego nadejście słyszeliśmy nim jeszcze można było go dojrzeć. Pomstował na czym świat stoi że z powodu remontu drogi musiał przejść się dwa przystanki piechotą. Oj jak on „wychwalił” rząd a w szczególności premiera Tuska hi hi. Słowa na k i na p latały że hej ale gdy podjechał autobus pan uprzejmie zaproponował mi pomoc w dostaniu się do autobusu. Dalsza droga była równie dostępna dla wózkowiczów i co jest dla mnie nowością właściwie wszędzie jechałem bezpiecznie chodnikami. Nawet przejścia podziemne wyposażone w windy bardzo ułatwiały przedostanie się na dtugą stronę. Po centrum poruszałem się elektrykiem więc mogłem sobie swobodnie z Monią śmigać po sklepach. Zakupów nie robiliśmy wielkich ale mam nowe buty i czapeczkę a deser i kawa uprzyjemniła cały wypad.
- To ty sobie przejedź do kuchni strzel piwko a ja odkurzę w tym czasie…
Panowie miód na uszy co?? Hi hi Po browarku był pyszny obiad przepisu Moni z odrobiną kadarki- jami mmmm tylko co z moim odchudzaniem? No dobra od dziś!!! Sobota zeszła w domu ale trudno. Szczęśliwie niedziela już nie była deszczowa i udało nam się wyskoczyć. Może nie było szczególnie duszno ale w centrum handlowym nie miało to szczególnego znaczenia. Aby tam dotrzeć postanowiliśmy ruszyć komunikacją miejską i w odróżnieniu do Skarżyska nie było to wcale trudne bo niskopodłogowe autobusy kursowały co parę minut. Bardzo mi się podobało że nie był z tym problem i to że kierowcy uprzejmie i ze zrozumieniem pomagali otworzyć rampę i wyjechać. Mówiąc szczerze jechałem takim transportem pierwszy raz od czasu gdy wózek stał się moją mobilną koniecznością. Rozśmieszył mnie na przystanku pewien pan którego nadejście słyszeliśmy nim jeszcze można było go dojrzeć. Pomstował na czym świat stoi że z powodu remontu drogi musiał przejść się dwa przystanki piechotą. Oj jak on „wychwalił” rząd a w szczególności premiera Tuska hi hi. Słowa na k i na p latały że hej ale gdy podjechał autobus pan uprzejmie zaproponował mi pomoc w dostaniu się do autobusu. Dalsza droga była równie dostępna dla wózkowiczów i co jest dla mnie nowością właściwie wszędzie jechałem bezpiecznie chodnikami. Nawet przejścia podziemne wyposażone w windy bardzo ułatwiały przedostanie się na dtugą stronę. Po centrum poruszałem się elektrykiem więc mogłem sobie swobodnie z Monią śmigać po sklepach. Zakupów nie robiliśmy wielkich ale mam nowe buty i czapeczkę a deser i kawa uprzyjemniła cały wypad.
piątek, 15 maja 2009
WEEKEND
Weekend!!! Troszkę nie mogłem się już doczekać… pewnie jak wszyscy : ) Nim jednak oddam się nastrojowi wolnych dni ponarzekam troszkę. W pracy poszło nędznie i przyznam iż jest w tym odrobinka mojej winy. Chciałem postawić na swoim i po konsultacjach z pomocą merytoryczną wyszło że mam rację ale już weryfikacja przyznać jej nie chciała. Nic to… raz na wozie raz pod wozem…
Dzień nie był szczególnie udany ale życzyłbym sobie aby zakończył się tak jak zaczął się poranek. Śmialiśmy się z Monią do łez poruszając pewien temat. Zjedliśmy śniadanko w łóżku i w zasadzie po tym zaczęła się już ta mniej wesoła proza życia. Przygotowania do pracy itp. Teraz już czas wolny!!! Życzę wszystkim miłego i wesołego wypoczynku. Jeśli zdołam to odezwę się jutro. Papatki.
Dzień nie był szczególnie udany ale życzyłbym sobie aby zakończył się tak jak zaczął się poranek. Śmialiśmy się z Monią do łez poruszając pewien temat. Zjedliśmy śniadanko w łóżku i w zasadzie po tym zaczęła się już ta mniej wesoła proza życia. Przygotowania do pracy itp. Teraz już czas wolny!!! Życzę wszystkim miłego i wesołego wypoczynku. Jeśli zdołam to odezwę się jutro. Papatki.
wtorek, 12 maja 2009
kot
Zacząłem dziś dzionek wcześnie ale i tak poza pracą niewiele zrobiłem. Muszę zmotywować się i zorganizować rozkład dnia tak aby nie mieć poczucia że zmarnowałem czas.
Dziś kupiliśmy nowe opony i dętki do wózka. Nawet założono je nam i napompowano na miejscu. Dobili w nie 10 atmosfer :) przy wcześniejszym pompowaniu miałem raptem półtorej… podobno właśnie słabe ciśnienie było przyczyną przedwczesnej awarii. Ten sam czynnik równie skutecznie utrudniał jazdę na wózku.
Przymusowo siedzę jeszcze w necie bo dziewczyny wyskoczyły na dalsze zakupy. Towarzyszy mi Garfield… kot który w ostatnich dniach pokazuje dwie natury- leniwca i zwariowanego zwierzaka zależnie od ochoty. Czasem chce mi się z niego śmiać kiedy zaczyna szaleć dla zabawy.
Zamykam zaraz kompa bo chyba trzeba odpocząć od niego przed jutrem a coś czuję że znów czeka mnie rano przeprawa z weryfikacją w pracy. Dziś udało mi się wygrać i dojść swojej racji ale na koniec pracy ponownie pokusiłem się o wrzucenie czegoś technicznie kłopotliwego… No nic… zobaczymy czy to się i tym razem opłaci.
Dziś kupiliśmy nowe opony i dętki do wózka. Nawet założono je nam i napompowano na miejscu. Dobili w nie 10 atmosfer :) przy wcześniejszym pompowaniu miałem raptem półtorej… podobno właśnie słabe ciśnienie było przyczyną przedwczesnej awarii. Ten sam czynnik równie skutecznie utrudniał jazdę na wózku.
Przymusowo siedzę jeszcze w necie bo dziewczyny wyskoczyły na dalsze zakupy. Towarzyszy mi Garfield… kot który w ostatnich dniach pokazuje dwie natury- leniwca i zwariowanego zwierzaka zależnie od ochoty. Czasem chce mi się z niego śmiać kiedy zaczyna szaleć dla zabawy.
Zamykam zaraz kompa bo chyba trzeba odpocząć od niego przed jutrem a coś czuję że znów czeka mnie rano przeprawa z weryfikacją w pracy. Dziś udało mi się wygrać i dojść swojej racji ale na koniec pracy ponownie pokusiłem się o wrzucenie czegoś technicznie kłopotliwego… No nic… zobaczymy czy to się i tym razem opłaci.
niedziela, 10 maja 2009
jestem
Niedziela. Troche kapie z nieba ale tym razem mnie to cieszy. Ładna pogoda zachęcałaby do spacerku a niestety wczoraj wentyl z koła mojego wózka przy pompowaniu stał się bardziej mobilny… Został w uchwycie pompki. Będzie mały problem bo jest to nietypowa dętka ale w Warszawie do rozwiązania w szybkim tempie. W Skarżysku czekałbym na dostarczenie opony i dętki kilka dni. Jutro dojedzie do nas elektryk więc i tak będzie rozwiązany problem z wyjściem.
Muszę się pochwalić że znów zacząłem regularnie ćwiczyć i jak sądzę znajdę na to trochę czasu niemal każdego dnia. U nas wciąć wolny czas wykorzystywany jest na rozpakowywanie więc póki co poznać dokładniej dzielnicy nie mogłem. Pewnie dokładniejsze spacerki zacznę uskuteczniać już elektrykiem. Dziś już nie zostało się wiele dnia więc jakieś do dobre jedzonko film i może coś na rozluźnienie uprzyjemni wieczór. Zmykam zaraz z netu bo wykorzystałem chwilkę kiedy dziewczyny wyskoczyły do sklepu aby napisać do Was. Na koniec powiem jeszcze że u mnie wszystko ok. i bardzo się cieszę że jestem tu Miśką.
Muszę się pochwalić że znów zacząłem regularnie ćwiczyć i jak sądzę znajdę na to trochę czasu niemal każdego dnia. U nas wciąć wolny czas wykorzystywany jest na rozpakowywanie więc póki co poznać dokładniej dzielnicy nie mogłem. Pewnie dokładniejsze spacerki zacznę uskuteczniać już elektrykiem. Dziś już nie zostało się wiele dnia więc jakieś do dobre jedzonko film i może coś na rozluźnienie uprzyjemni wieczór. Zmykam zaraz z netu bo wykorzystałem chwilkę kiedy dziewczyny wyskoczyły do sklepu aby napisać do Was. Na koniec powiem jeszcze że u mnie wszystko ok. i bardzo się cieszę że jestem tu Miśką.
Cześć. Dziś tak na szybko bo mam zamiar wyskoczyć na troszkę z domu skoro słoneczko świeci. Jak zwykle w poniedziałki piszę o naszym weekendzie- dziś nie może być inaczej. Pominę piątkowy wieczór choć także było fajnie. Sobotę zaczęliśmy według planu spiesząc się na pewną wystawę. Oczywiście jak to u nas odrobinę późno wyszliśmy z domu więc niewiele zdołaliśmy zobaczyć natomiast przy moim farcie udało mi się coś popsuć. Nooooo może nie dokładnie ja niemniej jednak w trakcie gdy tego używałem. Elektryczny podest którym zjeżdżałem w dół schodów padł na ostatnich centymetrach „podróży”- w efekcie musieli mnie panowie z ochrony wyswobodzić z pułapki : ) Wiecie co?... dziwię się że państwowa instytucja potrafi kupić taki bubel… wydaje mi się iż nie wydali na nią wiele ale cena idzie w parze z jakością. Nie sądzę by była to oszczędność niestety.
Wracając do domu zobaczyłem coś co do dziś krąży mi w myślach… bezdomny niepełnosprawny człowiek śpiący pod krzakiem. ????? jak można tak żyć??? To jego własny wybór czy też zły los?. Nie wiem ale ja chyba po tygodniu takiego życia stukałbym do bramy św Piotra.
Rześko już na dworze. Dobrze że większe sklepy otwarte są do wieczora to można poszwendać się troszkę między półkami- kupiłem sobie fajny golf:) będzie mi cieplutko na zimowych spacerach.
Niedziela hmm z jednej strony bardzo leniwa a z drugiej… Faktem jest że spędziłem ją niemal całą w łóżku ale poćwiczyłem wreszcie sowicie. Dziś nic mnie nie boli więc może kontuzja zaleczona. Wieczorem ostrzygłem się do mojej ulubionej fryzury z czego ja się cieszę a Monia robi niewyraźne miny :) jestem ogolony na łyso. Dobrze to tyle relacji na dziś
Wracając do domu zobaczyłem coś co do dziś krąży mi w myślach… bezdomny niepełnosprawny człowiek śpiący pod krzakiem. ????? jak można tak żyć??? To jego własny wybór czy też zły los?. Nie wiem ale ja chyba po tygodniu takiego życia stukałbym do bramy św Piotra.
Rześko już na dworze. Dobrze że większe sklepy otwarte są do wieczora to można poszwendać się troszkę między półkami- kupiłem sobie fajny golf:) będzie mi cieplutko na zimowych spacerach.
Niedziela hmm z jednej strony bardzo leniwa a z drugiej… Faktem jest że spędziłem ją niemal całą w łóżku ale poćwiczyłem wreszcie sowicie. Dziś nic mnie nie boli więc może kontuzja zaleczona. Wieczorem ostrzygłem się do mojej ulubionej fryzury z czego ja się cieszę a Monia robi niewyraźne miny :) jestem ogolony na łyso. Dobrze to tyle relacji na dziś
Subskrybuj:
Posty (Atom)