wtorek, 8 stycznia 2013

Kim chciałbyś być-zostać?



Kim chciałbyś być-zostać?
Pytanie kierowane do niemal stu procent dzieci w pewnym wieku. Odpowiedzi bywają różne, często zabawne świadczące o niebywałej fantazji naszych latorośli. Tak, więc w naszych domach rosną małe księżniczki, wokalistki, modelki, marynarze, mistrzowie świata, astronauci czy inni mniej lub bardziej kolorowi przedstawiciele różnych zajęć czy postaci. Oluś synek naszej przyjaciółki zapragnął nie mieć oka, bo mógłby nosić opaskę na oku oraz drewnianą nogę gdyż mógłby wtedy stukać nią jak prawdziwy pirat. Priorytety zmieniają się na szczęście wraz z wiekiem dorastających bąbli. Moim jednym z najśmieszniejszych przykładów kariery zawodowej na przyszłość była chęć zostania… furmanem. Pewnie pobadały mi się bardzo konie. Domyślam się, że wyrośniecie z tych ambitnych planów uspokoiły moich rodziców.  W dzisiejszych czasach dzieci szybciej dorastają, a starania rodziców o edukację i rozwój szybciej pomagają ukierunkować młodych karierowiczów. Z jednej strony nie zazdroszczę młodzieży skróconego okresu dzieciństwa z drugiej zaś mam świadomość, że wszelka inwestycja w naukę owocuje w przyszłości dorastających. Pamiętam, że ja bardzo długo zastanawiałem się nad dorosłym życiem i sposobem na przyszłość. Szkoda, że nie posiadałem konkretnej pasji, która w realny sposób kierowałaby mnie do jakiegoś celu. Niektórzy rodzą się z piłką przy nodze albo mają inne zdolności i wrodzone umiejętności, które już od najmłodszych lat można szlifować. Talent do instrumentów, tańca, nauk ścisłych itp, a przy tym niebywałą umiejętność pogłębiania wiedzy w danym kierunku można nazwać tylko darem.
Jedyna forma rozwoju dzieci, jaka nigdy nie podobała mi się polegała na spełnianiu nieosiągniętych marzeń oraz ambicji rodziców. Zmuszanie zamiast prób delikatnego zainteresowania czymś, co wydaje nam się ciekawe nie jest chyba na miejscu. To chyba powinno wychodzić od nich samych nawet, jeśli hobby zmienia się, co kilka tygodni. Poszukiwania swojej ścieżki nie są łatwe, ale nawet uszczknięcie choćby odrobiny wiedzy z każdej dziedziny wpływa na ogólny rozwój.
Ja zawsze będę wdzięczny tacie, że zaszczepił we mnie w bardzo młodym wieku pociąg do literatury. Zrobił to w idealnym momencie i tak niepostrzeżenie, że przyniosło pożądany efekt. Dzięki temu na długo zatopiłem się w różnego rodzaju lekturze. Książką, jaką mi polecił była literatura Karola Maya pod tytułem „Winnetou”. Pamiętam, że na końcu trzeciego tomu popłakałem się rzewnymi łzami z niemałym wstydem na tą reakcję.
Czasem myślę sobie, iż wychowanie dzieci jest jak lepienie z gliny- od rodziców zależy efekt końcowy życiowego dzieła. Z zazdrością patrzę na tych z nich, którym powiedzie się ten proces. Zostać na zawsze przyjacielem swojego dziecka, przy czym zachować jego szacunek należny dla rodzica to mój ideał. Zaszczepić jakieś pasje, pozytywną ciekawość świata i chęć dążenia do własnego rozwoju to już szczyt ideału. Niestety wiem, że to bardzo trudne, bo do dzieła wychowania zawsze dołącza jeszcze wiele rąk podobnie jak indywidualny charakter każdego człowieka. Kończąc napiszę jeszcze, że wierzę iż każdy z nas ma jakiś talent, który trzeba tylko wydobyć z siebie.  

środa, 2 stycznia 2013

2013



Tam moi drodzy-mamy już rok 2013. Nowy rok, nowe nadzieje, nowe postanowienia oraz oczywiście małe retrospekcje roku minionego…
Nasz 2012 tylko pod jednym względem był udany i tym pozytywem było życie towarzyskie. Znów potwierdza się moje stare powiedzenie- jesteśmy bogaci, bogaci w PRZYJAŹŃ. Cała reszta niestety wyszła marnie… kulawe zdrówko, kulawe finanse i jakieś fatum w większości ważnych spraw. Nawet ostatnie poświąteczne dni przyniosły mocnego prztyczka w nos. Porównanie do prztyczka jest chyba jednak zbyt delikatne, bo tak niemiłego zaskoczenia nie spodziewałem się ani trochę. Umowa o pracę, która kończyła się w grudniu 2012 r nie została mi przedłużona. Cóż… skoro byłem chwalony, a nieupominany z wypełnianiem obowiązków podobnie to mogłem czuć się zaskoczony. Czekaliśmy na przedłużenie umowy jak na zmiłowanie, bo tak wiele spraw dla nas arcyważnych wiązało się z tym faktem. Już cieszyłem się, że będę się mógł z Wami tym podzielić, a tak…
Chcąc już tak bardziej optymistycznie to kierując się nadzieją może 2013r będzie bardziej szczęśliwy… Oby. Tego Wam życzę tak samo jak nam!!!

niedziela, 30 grudnia 2012

zmiany

Ile razy słyszeliście powiedzonko "święta święta i po świętach"? Tak, więc już po... jeszcze tylko lodówka zdradza ich obecność. Pierwszy raz w życiu zaliczyłem dwie Wigilie. Jedna u teściowej, gdzie na czwarte piętro już nie pierwszy raz wciągnął nas po schodach honey.Na schodach tylko z nim... czuję się bezpieczny :) U taty dopełniliśmy brzuchy do granic. Święta dzięki weekendowi wydawały się takie długie.
Niestety poza prezentami dostało nam się jeszcze coś... grypa, która męczy do dziś.
Choroba jednak nie była najgorszym, co nas dopadło jeszcze na koniec tego roku. Wiadomość jaką dostałem przybiła nas po prostu do reszty. Zniszczyła marzenie, którym żyliśmy jeszcze kilka dni temu. Ehhh tak wiele zależało od tej wiadomości. Nawet nie chcę o tym pisać... może za kilka dni kiedy się uporam z myślami. Odechciało mi się wszystkiego!!
W najbliższym czasie czekają nas zmiany- niechciane zmiany. Kiedy poukładamy sprawy... nie wiem...

piątek, 21 grudnia 2012

ZDROWYCH I WESOŁYCH



Tak… a więc znów czas rodzinnych spotkań, składania życzeń, opłatka i spożywczego szaleństwa- Boże Narodzenie!! Z tej to okazji od radosnych osóbek radosne życzenia. Dużo zdrówka tyleż samo uśmiechu tak w święta jak i w nowym roku, który już niemal puka do naszych drzwi. Niech wam szczęście sprzyja, a kryzys omija!! Buziaki Monia i Tomek

czwartek, 20 grudnia 2012

A jeśli po jutrze będzie za późno?



Gdyby przepowiednia starożytnych Majów była prawdziwa… Zmierzch cywilizacji, prawdziwy Armagedon dla życia na naszej planecie. Wszak nie jest to jedyna przepowiednia zagłady dla znanego nam świata. Nasza religia mówi o apokalipsie, sądzie ostatecznym, w który jednak trudno nam uwierzyć, a już na pewno wyobrazić sobie. Dziś cisza przed burzą normalne życie, które nie różni się niczym od naszej życiowej przeszłości, a jutro kataklizm, jakiego nasz świat nie widział. Dla nas wszystkich odcięcie wody, prądu i gazu byłoby już tragedią… Wydaje się, że wizja zniszczenia ludzkości jest taka nierealna tymczasem nie trzeba asteroidy, wulkanów, potopu czy innych nieokiełznanych przykładów by ją zgasić. Weźmy, chociaż pod uwagę przyrodę, która już regulowała równowagę na naszym globie w przeszłości. Wystarczyłby zajadły wirus stworzony przez naturę czy w laboratorium szalonego naukowca. Cichy zabójca, który przy dzisiejszej mobilności ludzi mógłby rozprzestrzenić się błyskawiczne do najdalszych zakątków ziemi. Inny przykład? Nuklearna wojna, której wywołanie wcale nie jest takie nierealne. Jest wiele przyczyn, które mogą nas zgładzić.
Zastanawialiście się kiedyś, co zrobilibyście gdyby zagłada była już pewna i nieodwołana? Ostatni dzień naszego istnienia... i tyle rzeczy, których jeszcze nie zrobiliśmy. Nie ma już znaczenia jedzenie, praca, kredyty do spłacenia nic… tylko kilka ostatnich godzin. Można zrobić wszystko bez strachu przed karą, wyrzutów sumienia z powodu nieodpowiedzialności każde szaleństwo usprawiedliwione. Hmmm co bym zrobił?? Jedyne, co przychodzi mi do głowy to czas spędzony z bliskimi. Najpierw namiętne chwile z żoną, a potem do samego końca z osobami, które kocham. Gdym miał okazać strach czy widzieć go u kogoś to właśnie u nich. Wyobrażam sobie tą chwilę, jako jeden moment widząc tylko tych, z którymi zawsze spędzałem mile czas. Chciałbym mieć chwilkę by móc powiedzieć każdemu ile dla mnie znaczyli, przytulić Monię spojrzeć w oczy uśmiechnąć się i… nicość.

Myślę, że każdy miałby własną wizję takiego dnia, lecz prawda jest… taka, iż tylko zmierzenie się z konkretną sytuacją pokazałaby prawdziwą stronę naszej natury.
Kończąc hmm cieszmy się z życia i nie odkładajmy wszystkich przyjemności na przyszłość, aby nie było wiele rzeczy, których moglibyśmy żałować. Szanujmy ludzi, kochajmy bliskich, przyjaciół. Bądźmy dla nich dobrzy aby na samym końcu mieć przy sobie kogoś zamiast pustych ścian i samotności.
 

poniedziałek, 17 grudnia 2012

blog

Dziś trudno wyobrazić sobie dzień bez chwilki w internecie. Stał się on nie tylko źródłem informacji, ale też dzięki portalom społecznościowym miejscem gdzie odnajdujemy stare znajomości lub zawieramy nowe. Jedną z form przekazywania wiadomości lub sposobem dzielenia się cząstką swojego życia są zakładane blogi. Mój powstał już kawałek czasu temu dla celów informacyjnych w moich działaniach, a z czasem ewoluował i stał się maleńką cegiełką w wirtualnym świecie. Teraz nie tylko przedstawiane są na nim suche informacje, opisywane codzienne życie, ale też myśli, które czasem zakiełkują gdzieś w mojej głowie. Jest mi strasznie miło, że jest kilka osób, które zaglądają tu regularnie. Niektóre odwiedzają go przypadkowo i stają się częstszymi gośćmi. Jedną z takich osób jest jedna "kibicka" drużyny osóbków pani Zosia z FB. Bardzo dziękuję Zosiu za Twoją uwagę i pozdrowienia.
Statystyki każdego dnia pokazują mi jakieś cyferki, liczby świadczące o odwiedzinach. Przyznam, że jest mi wtedy bardzo miło. W tym miejscu chciałbym też przeprosić wszystkich tych, z którymi dawniej rozmawiałem np. przez gg regularnie za swoją absencję w ich okienkach. Wiem jednak, że dzięki blogowi nasz kontakt  nie jest urwany. Moje uśmiechnięte myśli są przy Was kochani. Dzięki Wam to miejsce żyje, dzięki Wam moje życie jest lepsze, łatwiejsze. Dzięki stronie i blogowi wydarzyło się tak dużo i o tym mogłaby już napisać moja żona. Dziękuję Wam bardzo i zapewniam, że każda chwila dla Was sprawia mi dużą satysfakcję. Pozdrawiam serdecznie wszystkich stałych i nowych osóbkowych blogowiczów :*