wtorek, 10 grudnia 2019

Motywacja

Próbuję odzyskać formę i niestety stwierdzam, że mój organizm sam sobie stara się postawić poprzeczkę. Póki co szydzi ze mnie i stawia na wysokości kostek… Mam ochotę drania przekląć na czym świat stoi!!

Kaszel, niemoc i stan, w którym wodze cierpliwości są już jak struna. Oby tylko nie pękły z trzaskiem!!

Motywacji zacząłem szukać w sieci, również na FB. Najbardziej zaimponowała mi Iwona sąsiadka, brrr morsowanie jednak nie dla mnie.

Bieganie to dziedzina, o której właśnie przestałem marzyć. Brak sprawności nóg jest pewnym problemem, ale nawet gdyby to jest inny dylemat… Naprawdę wygodniej biega się w tych rajtuzach?? Kobiety to lubią u nas? Serio?

Jeżeli teraz tak trzeba się ubrać to ja niestety muszę zrezygnować. Kalesony kiedyś były obciachem, a teraz zakłada się je z własnej woli i bez spodni po czym wychodzi się na ulice.
Tylko raz lajkrę miałem na sobie i cieszę się, że kolega mi szybko wybił z głowy ich noszenie. Stopiły się na tyłku jak zaczął dla żartu pedałować rowerem z góry. Dodam tylko, że siedziałem na bagażniku, a spodenki były pożyczone. Czasem błotnik przydaje się, gdy nie pada… moje 4 litery źle reagują na jego brak.

Jestem za tym, aby ten materiał jednak zostawić płci pięknej, dziewczyny podkreślające swoje kształty wypadają lepiej. Przepraszam… „Robin Hood: Faceci w rajtuzach” – kiedyś było parodią, a dziś… Klejnoty muszą mieć luźną sakiewkę….

Pozostaje mi dać z siebie szydzić i zaakceptować poprzeczkę na tym poziome. Może przez zimę jakoś drgnie forma, a szpitale, udar… przestaną „deptać” moje luźne dresy i spowalniać cały rozruch.

Walka musi trwać!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza