czwartek, 7 kwietnia 2011

"Zdrowy człowiek ma mnóstwo życzeń, chory - tylko jedno". Przysłowie indyjskie
Wiecie co? Może wydawać się to dziwne ale minęło już tak długo od czasu gdy stałem na własnych nogach że zapominam jak wygląda świat z tej perspektywy. Być zdrowym… dużo bym dał… ale nawet gdyby było to jeszcze możliwe kosztowałoby ogrom wysiłku i cierpliwości. Zastanawiam się czy dałbym radę temu podołać hmmm ponad dziesięć lat harowałem ćwicząc w domu minimum trzy godziny dziennie. Czasem żałuję że nie była to rehabilitacja specjalistyczna… z drugiej strony kogo na to stać? Robiłem to co się dało i może dlatego dziś jestem w całkiem dobrej formie jeśli chodzi o samopoczucie. Marzyć o zdrowiu…- u mnie przekładało się to właśnie na pilność i systematykę w ćwiczeniach. Jedni wygrzewali się na słonku, śmiali, układali życie gdy ja machałem ciężarkami tysiące razy. Czasem śni mi się że chodzę, biegam jestem zdrowy… szkoda się wtedy budzić… Wracając do przysłowia wyżej hmmm tak, gdyby powrót do zdrowia leżał na szali z bogactwem to oczywiście życzyłbym sobie zdrowia.

szczęście

Szczęście- ostatnio rozmawiałem o nim z Monią hmmm trudno je nawet zdefiniować bo dla każdego może ono co innego oznaczać. Drugą sprawą jest to czy potrafi się z niego czerpać radość gdy pojawiają się ku niemu powody. Czy to nie jest tak że gdy osiągamy coś zaraz nie stawiamy szczęściu wyższej poprzeczki? Z drugiej strony cóż się dziwić, przecież nawet największy ogień trzeba podsycać by wciąż palił się a nie tlił.
- Czy jesteś szczęśliwy?- zapytała Monia
Dzięki niej dostałem nowe życie nowe cele i powód by dążyć do czegoś w życiu. Kocham i jestem kochany- czego więc chcieć więcej? A może lepiej zapytać czego jeszcze brakuje lub co przeszkadza cieszyć się w pełni? Mnie chyba jednego tylko brakuje… najzwyklejszej niezależności dnia codziennego a dokładniej pełnej sprawności aby mogła być możliwa. Nie potrzebuję wiele ale właśnie czasem te drobnostki jak np. podanie czegoś z wyższej półki irytuje najbardziej. Będąc całkiem sprawnym po prostu wstajesz i zdejmujesz z tej półki co się podoba.
Czy zatem jestem szczęśliwy? TAK bo mam to o czym marzyłem ale nie wierzyłem że jeszcze będzie mi dane ( „dłoń kochanej kobiety w mojej dłoni”) ale są jeszcze rzeczy o których marzę… już nie tylko dla siebie- TAK nawet jeśli dopada chwila zwątpienia w samego siebie… Nic co powala człowieka na kolana ale pozwala z nich wstać chyba nie jest do końca złe… czasem to po prostu dobra szkoła życia.

wtorek, 5 kwietnia 2011

"Bogactwo w radości nie zależy od sakiewki, lecz od serca" - Jeremias Gotthelf


"Bogactwo w radości nie zależy od sakiewki, lecz od serca" - Jeremias Gotthelf
… i całe szczęście, bo u większości z nas trzos nie jest nadmiernie wysoki. Uśmiech nic nie kosztuje a dodaje tyle uroku : ) Znam kilka osób które posiadają świetne poczucie humoru i uwielbiam ( z resztą nie tylko ja) ich towarzystwo. Może nie jest to dobry przykład w momencie, gdy chce się pisać wesoło, ale przypomniała mi się koleżanka, której nie ma już na tym świecie. Od pierwszego dnia wiedziałem, że nasz kontakt zakończy się kiedyś nieodwołalnie. Pisaliśmy ze sobą niemal do ostatniego dnia jej życia i mimo końca nie żałuję ani jednej chwili z nią spędzoną na okienku komputera. Kiedyś, gdy zwiedzałem jakiś zamek na mazurach dostałem od niej sms
- Co porabiasz- zapytała krótko
- Zdobywam zamek krzyżacki-Odpowiedziałem
- No, no żeby ci zaraz nie przynieśli dwóch nagich…-zażartowała
Ehhh…fajna była Justynka.
Czasem, gdy mam chwilę czasu- moment dla myśli o „wszystkim i niczym” zdaję sobie sprawę, że ostatnio brak mi troszkę czasu dla wielu osób, z którymi zawsze tak lubiłem rozmawiać. Mam nadzieje, że nie gniewają się na mnie zbytnio. Kończąc już myśl na temat aforyzmu pana Jeremiasza powiem tak- skoro radość nie jest zależna od naszego dochodu nie jest też opodatkowana to nie bądźmy ani troszkę w nią skąpi. Podobno jest ona jak kamyk rzucony w wodę, zatacza coraz szersze kręgi… więc może stańmy się ich epicentrum i zarażajmy uśmiechem jak najczęściej. : ) :)

ekonomia i władza

"Człowiek może się obejść bez wielu rzeczy, ale nie może się obejść bez drugiego człowieka." - Ludwig Borne. Myśl równie prosta co trafna choć patrząc na nasze poczynania nie do końca akceptowana.
Szkoda że to tylko slogan. Chyba od początku istnienia człowieka chęć posiadania rzeczy był na pierwszym miejscu-stało się to niewątpliwie motorem postępu. Cywilizacja-jest dobrodziejstwem czy utrapieniem zwykłego żywota? Dawniej wystarczała pełna miska i dach nad głową a teraz doszło tyle „drobiazgów” aby nazwać życie dostatnim. Czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy ile życia zajmuje zdobywanie tych rzeczy. Wątpię abyśmy byli w stanie poświęcić go tyle każdego dnia naszym bliskim. Człowiek człowiekowi nierówny a im wyżej na tej drabince społeczeństwa tym lepiej… Niemal każdy zdolny jest przepychać się na tych szczeblach bez pardonu. Zachowujemy się jakby cały materialny byt miał służyć wieczność a tymczasem nasz pobyt na ziemi to tylko krótka chwila której karty historii zapewne nie odnotują. Chyba każdy zdaje sobie z tego sprawę a jednak gonimy i gonimy- nie jestem lepszy … mnie też nie wystarcza pełna miska i dach. Niestety teraz to chyba już wymóg społeczny a nie tylko wolny wybór. Może moje potrzeby oscylują koło poprawy możliwości wobec mojego stanu ale jednak. Znacie kogoś kto nie chciałby zobaczyć świata. Kogoś kto nie marzy o posiadaniu czegoś więcej? Pieniądze i władza a gdzie miejsce dla drugiego człowieka bez którego podobno obejść się nie da. Ja je widzę ! Trzeba mieć nad kim sprawować władzę nad kim górować- pełnia materialnego szczęścia.
Zacznę dziś od chyba wesołego epizodu jaki spotkał mnie na spacerze. Jadąc uliczką zatrzymał mnie pewien dosyć widocznie „oprocentowany” jegomość
- Przepraszam ma pan może zegarek?- zapytał lekko falującym acz uprzejmym tonem.
- Tak mam… już patrzę- odpowiedziałem starając się chwycić telefon który zaplątał się gdzieś smyczą.
Nim zdążyłem wreszcie zobaczyć która godzina pana mocno chwyciła ciekawość
- A co to się stało?- zapytał
- Aaaaa miałem wypadek - starałem się nie wdawać w zwierzenia.
- Eeeee przeeeeejdzie- skwitował pan
Myślałem że parsknę śmiechem gdy to usłyszałem… powiedział to tak jakby był to zwykły katar :) Odjechałem szybko od niego bo zacząłem obawiać się że za chwilę zacznie mnie uzdrawiać. Całkiem uprzejmy człowiek choć samo pytanie -co się stało? nie jest odpowiednie bo chyba nikt nie lubi zwierzać się obcym.

zdobycze cywilizacji

Nikt za nas nie umrze więc niech nie mówią nam jak żyć… fajny slogan ale przy dzisiejszym usankcjonowanym, opodatkowanym raczej teoretycznie wolnym życiu to chyba niemożliwe. Cywilizacja uzależniła nas od tylu rzeczy...Czy możemy wyobrazić sobie życie bez prądu, bieżącej wody czy sklepu w którym możemy kupić wszystko? Ja nie!! Tylko pomyślmy jaki robimy interes w związku z wygodnym życiem- pracujemy by mieć co jeść- jemy by mieć siłę pracować za co ubrać się i odpocząć po niej w zaciszu własnego mieszkania. :) Podobno piramidy powstawały także dlatego by dać zajęcie ludziom i aby nie snuły im się w głowach „głupoty”-  do dziś to działa- co o tym myślicie?

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

WEEKEND

Ktoś kiedyś stwierdził, że życie ze mną nie pozwala na wiele rzeczy. To był pożegnalny mail pewnej znajomości. Dziś chciałbym tej osobie powiedzieć, że strasznie się pomyliła. Ograniczenia są tylko w podejściu sposobie życia co udowadnia czas w którym obecnie funkcjonuję. Podejrzewam, że dziś w moim życiu dzieje się więcej ciekawego niż tej osoby. Wiem, iż zawdzięczam to mojemu szczęściu, które właśnie wraca do mnie z pracy a także tym wszystkim, dla których mój stan zdrowia praktycznie nie przeszkadza.  Bardzo się cieszę, że w moim otoczeniu pojawia się tyle fajnych i ciekawych osób. Chciałbym wielu z Was podziękować za wszystko, co tak ubarwia mój świat.
Piszę to do Was moich przyjaciół, którzy są z nami od dawna i do tych nowych, z którymi ostatnio spędzamy tyle czasu.
Ostatni weekend byliśmy na wyjeździe. Odwiedziliśmy wiejski domek Olafa i Gosi gdzie poznaliśmy wesołą gromadkę ludzi z różnych regionów polski. Było ognisko, grill, śmiech, pyszne jedzonko, trunki i wyjątkowy Gospodarz - Olaf. Podziwiam ludzi, którzy potrafią przyciągnąć do siebie takie miłe towarzystwo oraz korzystać z życia w tak pozytywny sposób. Nie pierwszy raz piszę, iż mam wyjątkowe szczęście poznawać wspaniałych ludzi. Chciałbym podziękować im wszystkim, lecz nie zrobię tego imiennie bojąc się że kogoś ominę niechcący. To był wspaniały weekend jedynym, co mi tylko brakowało to jeszcze obecności w jednym miejscu i tym samym czasie wszystkich nam bliskich ze Skarżyska, Krakowa, Warszawy teraz także Śląska. Buziaki i baaaaaardzo dziękuję Olaf.